P O K Ó J
UZDRAWIAJĄCA MOC MIŁOŚCI I PRZEBACZENIA
Niech
Bóg błogosławi Parlament
Religii Świata
_________________________
Najświętszy
ze wszystkich punktów na ziemi jest ten, gdzie
odwieczna nienawiść stała się obecną miłością...
Medytacje
z Kursu Cudów
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wykorzystane tu fragmenty oryginału: A Course in Miracles stanowią domenę publiczną od 8 maja 2004 r.
Copyright © 2004
for the Polish translation by Joanna Matuszczak & Rafał Wereżyński
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pokój mojemu umysłowi.
Niech ucichną wszystkie moje myśli.
Ojcze, przychodzę dziś
do Ciebie, by szukać pokoju, który tylko Ty możesz dać. Przychodzę w
milczeniu. W ciszy mego serca, głęboko w zakamarkach mego umysłu, czekam
i nasłuchuję Twego Głosu. Ojcze mój, przemów do mnie dzisiaj. Przychodzę,
by słuchać Twego Głosu w milczeniu, pewności i miłości pewien, że usłyszysz
moje wołanie i odpowiesz mi.
Teraz czekamy w ciszy.
Bóg jest tutaj, ponieważ czekamy razem. Jestem pewien, że przemówi On
do ciebie, a ty usłyszysz. Zaakceptuj moją pewność, jest to bowiem twoja
pewność. Nasze umysły są połączone. Czekamy mając jeden cel: usłyszeć
odpowiedź naszego Ojca na nasze wołanie, wyciszyć nasze myśli i odnaleźć
Jego pokój, usłyszeć, jak mówi do nas o tym, czym jesteśmy, i jak objawia
się swemu Synowi.
Wolą moją
jest szukać i odnaleźć pokój Boga.
W pokoju zostałem stworzony.
W pokoju też pozostaję. Nie jest mi dane odmienić moją Jaźń. Jakże łaskawy
jest Bóg, mój Ojciec, który stwarzając mnie, dał mi pokój na zawsze.
Teraz proszę tylko, aby być tym, czym jestem. Czy można mi odmówić tego,
gdy jest to na zawsze prawdą?
Ojcze, szukam pokoju, który
dałeś mi stwarzając mnie. To, co zostało wtedy dane, musi być tu i teraz,
albowiem stworzenie mnie dokonało się w oderwaniu od czasu i pozostaje
wciąż poza wszelką zmianą. Pokój, w którym Twój Syn narodził się w Twoim
Umyśle, jaśnieje tam nie zmieniony. Jestem taki, jakim mnie stworzyłeś.
Wystarczy tylko Cię wezwać, aby znaleźć pokój, który mi dałeś. To Twoja
Wola dała go Twemu Synowi.
Oddaję Bogu
moje życie, aby mnie dziś prowadził.
Ojcze, oddaję Ci dzisiaj
wszystkie moje myśli. Nie chcę mieć żadnej z moich myśli. W ich miejsce
daj mi Twoje Własne. Daję Ci również wszystkie moje czyny, tak bym mógł
spełniać Twoją Wolę, zamiast szukać celów, które nie mogą być osiągnięte,
i tracić czas na próżne fantazje. Dziś przychodzę do Ciebie. Usunę się
i po prostu podążę za Tobą. Ty bądź Przewodnikiem, a ja pójdę za Tobą,
nie kwestionując mądrości Nieskończonego ani Miłości, której łagodności
nie potrafię pojąć, lecz która jest Twym doskonałym darem dla mnie.
Dziś mamy jednego Przewodnika,
który nas prowadzi. I gdy tak idziemy razem, damy Mu ten dzień bez żadnych
zastrzeżeń. To jest Jego dzień. Tak więc jest to dla nas dzień niezliczonych
darów i łask.
Ojcze, Twój
pokój jest ze mną. Jestem bezpieczny.
Ojcze, Twój pokój otacza
mnie. Tam, gdzie idę, Twój pokój podąża ze mną. Rzuca on światło na
każdego, kogo spotykam. Przynoszę go zatroskanym, samotnym i wylęknionym.
Daję Twój pokój tym, którzy cierpią lub ubolewają po stracie, lub sądzą,
że są pozbawieni nadziei i szczęścia. Przyprowadź ich do mnie, mój Ojcze.
Pozwól mi nieść ze sobą Twój pokój. Albowiem chciałbym zbawić Twego
Syna zgodnie z Twoją Wolą, tak abym mógł rozpoznać moją Jaźń.
Tak więc idziemy w pokoju.
Dajemy całemu światu przesłanie, które otrzymaliśmy. W ten sposób usłyszymy
Głos Boga, który mówi do nas, gdy przekazujemy Jego Słowo, i którego
Miłość rozpoznajemy, ponieważ dzielimy się Słowem danym nam przez Niego.
Przebaczenie
kładzie kres wszelkiemu cierpieniu i stracie.
Przebaczenie rysuje obraz
świata, w którym nie ma już cierpienia, strata staje się niemożliwa,
a gniew jest pozbawiony sensu. Atak przemija i kończy się szaleństwo.
Jakie cierpienie można sobie teraz wyobrazić? Jaką stratę można ponieść?
Świat staje się miejscem radości, obfitości, miłosierdzia i nieskończonego
dawania. Jest on teraz tak podobny do Nieba, że zostaje szybko przeobrażony
w światło, którego jest odbiciem. Tak więc podróż, w którą wyruszył
Syn Boga, zakończyła się w świetle, z którego on przyszedł.
Ojcze, chcemy Ci zwrócić nasze umysły.
Zdradziliśmy je, trzymaliśmy w zgorzknieniu, wzbudzaliśmy w nich lęk
myślami o przemocy i śmierci. Teraz znów chcemy spocząć w Tobie tacy,
jakimi nas stworzyłeś.
Niech umilknie
we mnie każdy głos oprócz Głosu Boga.
Ojcze, dzisiaj chcę słuchać
tylko Twego Głosu. Przyjdę do Ciebie w najgłębszym milczeniu, aby usłyszeć
Twój Głos i przyjąć Twoje Słowo. Mam tylko tę jedną modlitwę: Przychodzę
do Ciebie, by prosić o prawdę. Prawda zaś to jedynie Twoja Wola, którą
dziś chcę dzielić z Tobą.
Nie pozwalamy dziś, aby
myśli ego kierowały naszymi słowami lub czynami. Gdy pojawią się takie
myśli, ustąpimy spokojnie, przypatrzymy się im, a potem pozwolimy im
odejść. Nie chcemy tego, co przyniosłyby one ze sobą. Postanawiamy więc
ich nie zatrzymywać. Zamilkły teraz, a Bóg przemawia do nas w ciszy
uświęconej przez Swą Miłość i mówi o naszej woli, ponieważ postanowiliśmy
Go sobie przypomnieć.
Postanawiam
spędzić ten dzień w doskonałym pokoju.
Nie wydaje mi się, abym
mógł wybrać na dzisiaj tylko pokój. A jednak mój Bóg zapewnia mnie,
że Jego Syn jest taki, jak On sam. Niechaj zaufam dziś Temu, który mówi,
że jestem Synem Boga. I niech pokój, który wybieram dziś dla siebie,
świadczy o prawdziwości tego, o czym On mówi. Syn Boga nie może mieć
żadnych trosk i musi na zawsze pozostać w pokoju Nieba. W Jego imieniu
przeznaczam ten dzień na znalezienie tego, co jest Wolą Mego Ojca dla
mnie, oraz na akceptację i dawanie tego wszystkim Jego Synom wraz ze
mną.
Tak więc, mój Ojcze, chcę
spędzić ten dzień z Tobą. Twój Syn Cię nie zapomniał. Pokój, który mu
dałeś, jest ciągle w jego umyśle i tam postanawiam spędzić ten dzień.
Bóg jest dziś
moim jedynym celem.
Droga do Boga prowadzi
przez przebaczenie. Nie ma innej drogi. Gdyby grzech nie był pielęgnowany
przez umysł, czy istniałaby jakakolwiek potrzeba odnajdywania drogi
do miejsca, w którym jesteś? Kto pozostawałby jeszcze w niepewności?
Któż byłby niepewny tego, kim jest? Któż chciałby jeszcze pozostać we
śnie, w gęstym obłoku zwątpienia w świętość tego, którego Bóg stworzył
bezgrzesznym? Tutaj możemy tylko śnić. Możemy jednak śnić, że przebaczyliśmy
temu, w którym grzech jest niemożliwy, i właśnie to postanawiamy dzisiaj
śnić. Bóg jest naszym celem, a przebaczenie jest środkiem, za pomocą
którego nasze umysły wracają w końcu do Niego.
Ojcze nasz, chcemy zatem
przyjść do Ciebie drogą, którą nam wyznaczyłeś. Nie mamy innego celu
prócz tego, by usłyszeć Twój Głos i odnaleźć drogę, którą wskazało nam
Twoje święte Słowo.
Niech nie
postrzegam dziś żadnych różnic.
Ojcze, Ty masz jednego
Syna i to właśnie na niego chcę dzisiaj patrzeć. Stworzyłeś tylko jego.
Dlaczego miałbym dostrzegać tysiące form w czymś, co pozostaje jednym?
Dlaczego miałbym jednemu nadawać tysiące nazw, kiedy wystarczy tylko
jedna? Twój Syn musi bowiem nosić Twoje Imię, albowiem Ty go stworzyłeś.
Niech nie postrzegam go jako obcego zarówno dla jego Ojca, jak i dla
mnie. Jest on bowiem częścią mnie, a ja częścią jego, my zaś jesteśmy
częścią Ciebie, któryś jest naszym Źródłem, złączeni na wieczność w
Twojej Miłości – wiecznie święty Syn Boga.
My, którzy jesteśmy jednym,
chcemy dziś rozpoznać prawdę o nas samych. Chcemy wrócić do domu i spocząć
w jedności. Tam jest bowiem pokój i nigdzie indziej nie można go szukać
ani znaleźć.
Jestem otoczony
Miłością Boga.
Ojcze, Ty stoisz przede
mną i za mną, obok mnie, tam, gdzie widzę siebie i dokądkolwiek zmierzam.
Ty jesteś we wszystkich rzeczach, na które patrzę, w dźwiękach, które
słyszę, i w każdej dłoni, która sięga po moją dłoń. W Tobie czas znika,
a miejsce staje się koncepcją bez znaczenia. Albowiem to, co otacza
Twego Syna i utrzymuje go w bezpieczeństwie, to Sama Miłość. Nie ma
innego Źródła niż To i nie istnieje nic, co nie podziela Jego świętości;
co byłoby poza Twoim jedynym stworzeniem lub poza Miłością, która zawiera
w sobie wszystkie rzeczy. Ojcze, Twój Syn jest taki jak Ty. Przychodzimy
dziś do Ciebie w Twoim Własnym Imieniu, aby pozostać w pokoju Twej wiecznej
Miłości.
Bracia moi, przyłączcie
się dziś do mnie. Oto modlitwa zbawienia. Czyż nie musimy przyłączyć
się do tego, co zbawi świat i nas samych?
Łagodność
stworzenia jest wszystkim, co widzę.
Rzeczywiście nie rozumiałem
świata, ponieważ złożyłem w nim swoje grzechy i zobaczyłem je spoglądające
na mnie. Jakże wydawały się okrutne! I jak bardzo oszukiwałem się myśląc,
że to, czego się bałem, pochodzi ze świata, a nie z mojego umysłu. Dzisiaj
widzę świat w niebiańskiej łagodności, którą jaśnieje stworzenie. Nie
ma w nim żadnego lęku. Niech żaden obraz moich grzechów nie przesłania
światła Nieba promieniującego na świat. To, co jest w nim odzwierciedlane,
znajduje się w Umyśle Boga. Wyobrażenia, które widzę, są odzwierciedleniem
moich myśli. Mój umysł jednak jest jednym z Umysłem Boga. Mogę zatem
postrzegać łagodność stworzenia.
W spokoju chcę patrzeć
na świat, który odzwierciedla tylko Twoje Myśli, a także i moje. Niech
pamiętam, że są one takie same, a zobaczę łagodność stworzenia.
Moje serce
bije w Pokoju Boga.
Otacza
mnie pełnia życia, które Bóg stworzył w Swej Miłości. Woła ono do mnie
w każdym uderzeniu serca i w każdym oddechu, w każdym czynie i każdej
myśli. Moje serce wypełnione jest pokojem, a moje ciało przepełnione
celem przebaczania. Teraz mój umysł jest uzdrowiony i dane mi jest wszystko,
czego potrzebuję do zbawienia świata. Każde uderzenie serca przynosi
mi pokój, każdy oddech napełnia mnie mocą. Jestem posłańcem Boga, kierowanym
Jego Głosem, podtrzymywanym przez Niego w miłości, zawartym na zawsze
w ciszy i pokoju Jego kochających Ramion. Każde uderzenie serca wzywa
Jego Imię i na każde odpowiada Jego Głos zapewniając mnie, że w Nim
jestem w domu.
Obym posłuchał Twojej Odpowiedzi,
a nie swojej. Ojcze, moje serce bije w pokoju stworzonym przez Serce
Miłości. Tam i tylko tam mogę być w domu.
Niech wszystkie
rzeczy będą dokładnie takie, jakie są.
Niech nie będę dziś Twym
sędzią, Panie, i nie wydaję osądu przeciw Tobie. Niech nie próbuję ingerować
w Twoje stworzenie i zniekształcać je w chore formy. Niechaj wyrażę
chęć, by wycofać swe pragnienia z jego jedności i w ten sposób pozwolić
Twemu stworzeniu, by było takie, jakim je stworzyłeś. W ten bowiem sposób
ja również będę w stanie rozpoznać moją Jaźń taką, jaką ją stworzyłeś.
W Miłości zostałem stworzony i w Miłości na zawsze pozostanę. Cóż może
mnie przerazić, gdy pozwalam wszystkim rzeczom, aby były dokładnie takie,
jakie są?
Niech nasze oczy dziś
nie bluźnią, a nasze uszy nie dają posłuchu kłamliwym językom. Tylko
rzeczywistość jest wolna od bólu. Tylko rzeczywistość jest wolna od
straty. Tylko rzeczywistość jest w pełni bezpieczna. I tylko tego dziś
szukamy.
Cisza pokoju
Boga należy do mnie.
Może już teraz jesteśmy
gotowi na dzień niezakłóconego spokoju. Jeśli nie jest to jeszcze prawdopodobne,
to cieszymy się i jesteśmy bardziej niż zadowoleni, że możemy nauczyć
się, jak taki dzień osiągnąć. Jeżeli ulegamy niepokojowi, to nauczmy
się, w jaki sposób go zaniechać i wrócić do pokoju. Wystarczy tylko
powiedzieć naszym umysłom z całkowitą pewnością: ,,Cisza pokoju Boga
należy do mnie”, a nic nie może zakłócić pokoju, który Sam Bóg dał Swemu
Synowi.
Ojcze, Twój pokój jest
moim pokojem. Dlaczego mam się bać, że coś może mnie ograbić z tego,
co Ty chcesz, abym zachował? Nie jestem w stanie utracić Twoich darów.
Tak więc pokój, który dałeś Swemu Synowi, jest ciągle ze mną w ciszy
oraz w mojej wiecznej miłości do Ciebie.
Dzisiejszy
dzień należy do Miłości. Niechaj się nie lękam.
Ojcze, chcę dziś pozwolić,
aby wszystkie rzeczy były takie, jakimi je stworzyłeś, oraz oddać Twojemu
Synowi cześć należną jego bezgrzeszności: miłość brata do własnego brata
i jego Przyjaciela. Dzięki temu zostaję odkupiony. Dzięki temu również
prawda wejdzie tam, gdzie były złudzenia, światło zastąpi całą ciemność,
a Twój Syn pozna, że jest taki, jakim go stworzyłeś.
Obejmuje nas dziś szczególne
błogosławieństwo od Tego, który jest naszym Ojcem. Daj ten dzień Jemu,
a nie będzie dziś żadnego lęku, ponieważ dzień ten zostaje dany Miłości.
Jeśli ja jestem
zniewolony, mój Ojciec nie jest wolny.
Jeżeli zaakceptuję to,
że jestem więźniem w ciele w tym świecie, w którym wszystkie rzeczy
z pozoru żyjące wydają się umierać, wtedy Ojciec mój jest więźniem wraz
ze mną. I w to właśnie wierzę, gdy utrzymuję, że muszę przestrzegać
praw, których przestrzega świat, oraz gdy uważam, że słabości i grzechy,
które dostrzegam, są rzeczywiste i nie można od nich uciec. Jeśli jestem
zniewolony w jakikolwiek sposób, wtedy nie znam swego Ojca ani swojej
Jaźni. Jestem więc stracony dla całej rzeczywistości. Albowiem prawda
jest wolna, a to, co jest zniewolone, nie jest częścią prawdy.
Ojcze, nie proszę o nic
prócz prawdy. Miałem wiele głupich myśli o sobie oraz mym stworzeniu
i wprowadziłem do mego umysłu sen o lęku. Dzisiaj już nie chcę śnić.
Wybieram drogę do Ciebie zamiast szaleństwa i lęku. Prawda bowiem jest
bezpieczna i tylko miłość jest pewna.
Cisza Nieba
obejmuje dziś moje serce.
Ojcze, jak spokojnie jest
dzisiaj! Jak cicho wszystko się układa! Oto jest dzień, który został
wybrany jako czas, w którym przyjdzie mi zrozumieć lekcję, że nie ma
żadnej potrzeby, abym robił cokolwiek. W Tobie każdy wybór jest już
dokonany. W Tobie każdy konflikt został rozwiązany. Wszystko, co mam
nadzieję znaleźć, zostało mi już w Tobie dane. Twój pokój jest moim
pokojem. Moje serce jest wyciszone, a umysł spokojny. Twoja Miłość jest
Niebem i Twoja Miłość jest moją miłością.
Spokój dzisiejszego dnia
da nam nadzieję, że odnaleźliśmy drogę oraz podążaliśmy nią długo do
całkowicie pewnego celu. Dziś nie będziemy wątpili w jej kres obiecany
nam przez Samego Boga. Ufamy Mu oraz naszej Jaźni, która wciąż jest
jednym z Nim.
Niechaj zapomnę
dziś przeszłość mego brata.
To jest myśl, która wskazuje
drogę do Ciebie i prowadzi mnie do celu. Nie mogę przyjść do Ciebie
bez mego brata. Aby poznać własne Źródło, muszę najpierw rozpoznać to,
co stworzyłeś jednym ze mną. To właśnie dłoń mego brata kieruje mną
w drodze do Ciebie. Jego grzechy, tak jak moje, należą do przeszłości.
Jestem więc zbawiony, ponieważ przeszłość odeszła. Niech nie pielęgnuję
jej w swym sercu, bo zgubię drogę, którą idę do Ciebie. Mój brat jest
moim zbawicielem. Niech nie atakuję zbawiciela, którego mi dałeś, lecz
niechaj oddaję cześć temu, który nosi Twe Imię, i niech w ten sposób
pamiętam, że jest Ono również moim imieniem.
Wybacz mi zatem dzisiaj.
Będziesz wiedział, że wybaczyłeś mi, jeśli zobaczysz swego brata w świetle
świętości. Nie może on być mniej święty niż ja, a ty nie możesz być
bardziej święty niż on.
Wszelki lęk
przeminął i jest tylko miłość.
Wszelki lęk przeminął,
ponieważ odeszło jego źródło, a wraz z nim odeszły wszystkie jego myśli.
Miłość pozostaje jedynym obecnym stanem, którego Źródło jest tutaj na
całą wieczność. Czyż świat może się wydawać jasnym i czystym, bezpiecznym
i gościnnym, gdy przygniatają go wszystkie moje przeszłe błędy, pokazując
mi zniekształcone formy lęku? Jednak w teraźniejszości miłość jest oczywista,
a jej skutki widoczne. Cały świat jaśnieje w odbiciu jej światła i widzę
w końcu świat, któremu zostało przebaczone.
Ojcze, niech Twój święty
świat nie wymyka się dziś moim oczom. Obym też nie pozostawał głuchy
na wszystkie te hymny wdzięczności, które wyśpiewuje świat pod odgłosami
lęku. Istnieje prawdziwy świat, który teraźniejszość trzyma pod ochroną
przed wszelkimi błędami przeszłości. Chcę, by me oczy oglądały dziś
tylko ten świat.
Przebaczenie
jest jedynym darem, jaki daję.
Przebaczenie jest jedynym
darem, jaki daję, ponieważ jest to jedyny dar, jakiego sam chcę. Wszystko
zaś, co daję, daję sobie. Jest to prosta reguła zbawienia. Sam zaś,
chcąc być zbawiony, chcę z niej uczynić moją regułę, aby stała się ona
sposobem mego życia w świecie, który potrzebuje zbawienia i który będzie
zbawiony, gdy ja zaakceptuję Przebłaganie dla siebie samego.
Ojcze, jakże niezawodne
są Twoje drogi, jakże pewny jest ich ostateczny rezultat i jakże dokładnie
każdy krok mego zbawienia został już wyznaczony oraz osiągnięty za sprawą
Twej łaski. Dzięki niech będą Tobie za Twe wieczne dary i dzięki Ci
za moją Tożsamość.
A
Sam Bóg obetrze wszelkie łzy.
Ojcze, jeżeli nie osądzam,
nie jestem w stanie płakać. Nie jestem też w stanie cierpieć ani czuć
się opuszczony czy niepotrzebny na tym świecie. Oto mój dom, ponieważ
go nie osądzam i dlatego też jest on jedynie taki, jakiego Ty chcesz.
Niech widzę dziś mój dom bez potępienia, szczęśliwymi oczami, które
przebaczenie uwolniło od wszelkich wypaczeń. Niech widzę Twój świat
zamiast mojego. Wszystkie zaś łzy, które uroniłem, zostaną zapomniane,
albowiem odeszło ich źródło. Ojcze, nie chcę dziś osądzać Twojego świata.
Boży świat jest pełen
szczęścia. Ci, którzy na niego patrzą, mogą tylko dodawać do niego swą
radość i błogosławić go jako przyczynę ich dalszej radości. Płakaliśmy,
ponieważ nie rozumieliśmy. Poznaliśmy jednak, że świat, który widzieliśmy,
był fałszywy, a dziś naszą wolą jest patrzeć na Boży świat.
Ta chwila
to jedyny czas, jaki istnieje.
Wyobraziłem sobie czas
w taki sposób, że sam udaremniam swe dążenia. Jeżeli moim wyborem jest
sięgnąć poza czas ku bezczasowości, to muszę zmienić własne postrzeganie
tego, czemu służy czas. Celem czasu nie może być utrzymywanie przeszłości
i przyszłości jako jednego. Jedynym okresem, w którym mogę być zbawiony
od czasu, jest teraz. W tej bowiem chwili nadeszło przebaczenie, aby
mnie uwolnić. Chrystus rodzi się teraz, bez przeszłości czy przyszłości.
Przyszedł On, aby teraz dać światu Swe błogosławieństwo, przywracając
go do stanu bezczasowości i miłości. A miłość jest wszechobecna, tu
i teraz.
Dzięki za tę chwilę, Ojcze.
Właśnie teraz zostaję odkupiony. Ta chwila jest czasem, który wyznaczyłeś
dla uwolnienia Swego Syna i dla zbawienia w nim całego świata.
Nie będę się
dziś bał spojrzeć do własnego wnętrza.
We
mnie jest Wieczna Niewinność, ponieważ Wolą Boga jest, aby była Ona
tam na całą wieczność. Ja, Jego Syn, którego wola jest tak samo nieograniczona
jak Jego Własna, nie jestem w stanie pragnąć zmiany tego stanu. Albowiem
wypieranie się Woli mego Ojca to wypieranie się swej własnej woli. Spojrzenie
do własnego wnętrza to po prostu odnalezienie mojej woli takiej, jaką
stworzył ją Bóg i jaka jest. Boję się spojrzeć do swego wnętrza, ponieważ
sądzę, iż wytworzyłem inną, nieprawdziwą wolę oraz nadałem jej realność.
Jednak nie wywiera ona żadnych skutków. We mnie jest świętość Boga.
We mnie jest pamięć o Nim.
Ojcze mój, krok, który
dzisiaj stawiam, stanowi niezawodne uwolnienie od błahych snów o grzechu.
Twój ołtarz stoi spokojny i nieskalany. Jest to święty ołtarz mojej
Jaźni i tu znajduję swą prawdziwą Tożsamość.
Dzisiejszy
dzień spędzę bez lęku i w miłości.
Ojcze mój, dzień ten chcę
spędzić z Tobą, tak jak postanowiłeś, abym spędzał wszystkie dni. To
zaś, czego doświadczę, nie pochodzi w ogóle z czasu. Radość, która przychodzi
do mnie, to nie radość dni czy godzin, albowiem przychodzi ona z Nieba
do Twojego Syna. Dzień ten będzie Twym słodkim przypomnieniem, abym
Ciebie pamiętał; będzie Twym miłosiernym wołaniem do Twego świętego
Syna, znakiem, że Twoja łaska przyszła do mnie i że Twoją Wolą jest,
bym został dziś uwolniony.
Spędzamy ten dzień razem,
ty i ja. Cały zaś świat łączy się z nami w naszej pieśni dziękczynienia
i radości dla Tego, który dał nam zbawienie i który nas uwolnił. Przywrócony
jest nam pokój i świętość. Nie ma w nas dziś miejsca na lęk, bowiem
zaprosiliśmy miłość do naszych serc.
Osądzam wszystkie
rzeczy tak, jak chcę, by wyglądały.
Osąd został wytworzony
jako broń używana przeciwko prawdzie. Oddziela on to, przeciwko czemu
jest użyty, i odgradza to tak, jakby to była osobna rzecz. Następnie
czyni z tego to, czym chcesz, żeby to było. Osądza on to, czego nie
potrafi zrozumieć, ponieważ nie jest w stanie widzieć całości, i dlatego
też osądza fałszywie. Obyśmy nie używali dziś osądu, lecz uczynili z
niego dar dla Tego, który ma dla niego inne zastosowanie. Uwolni On
nas od katuszy wszystkich osądów, które wydaliśmy przeciwko sobie, i
przywróci nam spokój umysłu, dając nam Boży Sąd nad Jego Synem.
Ojcze, czekamy dziś z otwartym
umysłem, aby usłyszeć Twój Sąd nad Synem, którego kochasz. My go nie
znamy i nie możemy osądzać. Tak więc pozwalamy Twojej Miłości decydować,
kim musi być ten, którego stworzyłeś jako Swego Syna.
Widzę wszystkie
rzeczy takimi, jakimi chcę, żeby były.
Postrzeganie następuje
po osądzie. Osądziwszy, widzimy zatem to, na co chcemy spoglądać. Wzrok
bowiem może jedynie służyć do oferowania nam tego, czego chcemy. Niemożliwe
jest przeoczenie tego, co chcemy widzieć, oraz niezauważenie tego, co
postanowiliśmy zobaczyć. Jakże niezawodnie musi zatem przyjść prawdziwy
świat, by powitać święty wzrok każdego, kto przyjmuje cel Ducha Świętego
jako cel swego widzenia. Nie może mu się nie udać zobaczyć tego, co
Chrystus chce, aby widział, i nie może nie współdzielić Chrystusowej
Miłości dla tego, na co patrzy.
Nie mam dziś żadnego innego
celu, jak tylko patrzeć na wyzwolony świat, uwolniony od wszystkich
osądów, które wydałem. Ojcze, to jest dziś Twoją Wolą dla mnie, a zatem
musi to być również moim celem.
Niech przyjdzie
do mnie teraz nowe postrzeganie.
Ojcze, istnieje widzenie,
które widzi wszystkie rzeczy jako bezgrzeszne, tak że nie ma już lęku,
a tam gdzie był, zaproszona zostaje miłość. A miłość przyjdzie wszędzie
tam, gdzie się ją o to poprosi. Widzenie tego jest Twoim darem. Oczy
Chrystusa patrzą na świat, któremu zostało przebaczone. W Jego wzroku
wszystkie grzechy świata zostają odpuszczone, albowiem nie widzi On
grzechu w niczym, na co spogląda. Niech przyjdzie do mnie teraz Jego
prawdziwe postrzeganie, abym mógł się obudzić ze snu o grzechu i spojrzeć
do własnego wnętrza na swoją bezgrzeszność, którą Ty zachowałeś całkowicie
nieskalaną na ołtarzu Twego świętego Syna – tej Jaźni, z którą chcę
się utożsamić.
Postrzegajmy dziś siebie
nawzajem oczami Chrystusa. Jakże jesteśmy piękni! Jakże święci i miłujący!
Bracie, chodź i przyłącz się dzisiaj do mnie. Zbawiamy świat, gdy się
połączyliśmy. Albowiem w naszym widzeniu staje się on tak święty jak
światło będące w nas.
Wszystkie
dary, które daję moim braciom, są darami dla mnie.
Tak jak każdy dar, który
dają moi bracia, jest moim darem, tak też każdy dar, który ja daję,
należy do mnie. Każdy z nich pozwala odejść jakiemuś przeszłemu błędowi
i nie zostawia cienia na świętym umyśle umiłowanym przez mego Ojca.
Jego łaska jest mi dana w każdym darze przyjętym przez jakiegoś brata
na przestrzeni czasu, jak również poza wszelkim czasem. Mój skarbiec
jest pełen, a aniołowie strzegą jego otwartych wrót, aby ani jeden dar
nie zaginął i by jeszcze więcej zostało dodanych. Niechaj pójdę tam,
gdzie znajdują się moje skarby, i niech wejdę tam, gdzie naprawdę jestem
przyjmowany z radością, gdzie jestem w domu pośród darów, które dał
mi Bóg.
Ojcze, chcę dziś zaakceptować
Twoje dary. Nie rozpoznaję ich. Ufam jednak, że Ty, który je dałeś,
zapewnisz mi środki, za pomocą których je dostrzegę, zobaczę ich wartość
i tylko je umiłuję jako to, czego chcę.
Wszystkie
rzeczy, które sądzę, że widzę, są odzwierciedleniem myśli.
Oto przewodnia myśl zbawienia:
To, co widzę, odzwierciedla proces zachodzący w mym umyśle, który zaczyna
się od mojej myśli o tym, czego chcę. Idąc dalej, umysł tworzy wyobrażenie
tego, czego pragnie, co osądza jako cenne i dlatego usiłuje zdobyć.
Następnie wyobrażenia te rzutuje się na zewnątrz, ogląda je, ocenia
jako rzeczywiste i strzeże jako swoje własne. Z obłąkanych pragnień
powstaje obłąkany świat. Z osądu powstaje świat potępiony. A z wybaczających
myśli wyłania się łagodny świat, pełen łaski dla świętego Syna Boga,
ofiarując mu życzliwy dom, w którym może przez chwilę odpocząć, zanim
wyruszy w dalszą podróż i pomoże swym braciom iść naprzód wraz z nim
oraz odnaleźć drogę do Nieba i do Boga.
Ojcze nasz, Twoje myśli
odzwierciedlają prawdę, moje zaś myśli, oderwane od Twoich, wymyślają
tylko sny. Niechaj ujrzę to, co odzwierciedlają jedynie Twoje myśli,
albowiem tylko i wyłącznie Twoje myśli ustanawiają prawdę.
Jestem na
zawsze Skutkiem Boga.
Ojcze, zostałem stworzony
w Twoim Umyśle – święta Myśl, która nigdy nie opuściła swego domu. Jestem
na zawsze Twym Skutkiem, a Ty na wieki wieków jesteś moją Przyczyną.
Pozostałem taki, jakim mnie stworzyłeś. Przebywam wciąż tam, gdzie mnie
osadziłeś. Wszystkie zaś Twe atrybuty trwają we mnie, ponieważ Twoją
Wolą jest mieć Syna tak podobnego do jego Przyczyny, że Przyczyna i
Jej Skutek są nie do rozróżnienia. Niech poznam, że jestem Skutkiem
Boga, a więc mam taką samą jak Ty moc tworzenia. Tak jak jest w Niebie,
tak i na ziemi. Stosuję się tutaj do Twego planu i wiem, że zbierzesz
w końcu Swoje skutki w spokojne Niebo Twojej Miłości, w którym ziemia
zniknie, a wszystkie oddzielone myśli zjednoczą się w chwale jako Syn
Boga.
Zobaczmy dzisiaj, jak
znika ziemia, jak wpierw przemieniona, a następnie ogarnięta przebaczeniem,
zlewa się całkowicie ze świętą Wolą Boga.
Nie będę dzisiaj
więcej siebie ranić.
Zaakceptujmy dziś przebaczenie
jako naszą jedyną funkcję. Dlaczego mielibyśmy atakować nasze umysły
i dawać im wyobrażenia bólu? Dlaczego mielibyśmy je uczyć, że są bezsilne,
gdy Bóg wyciąga do nich Swą moc i Swą Miłość i zaprasza je, aby wzięły
to, co już należy do nich? Umysł, który staje się skłonny zaakceptować
dary Boga, został oddany z powrotem duchowi i rozprzestrzenia swą wolność
i swą radość, co jest Wolą Boga połączoną z jego własną wolą. Ta Jaźń,
którą stworzył Bóg, nie jest w stanie grzeszyć, a zatem i nie jest w
stanie cierpieć. Postanówmy dzisiaj, aby On był naszą Tożsamością, a
w ten sposób uciekniemy na zawsze od wszelkich rzeczy, które sen o lęku
wydaje się nam ofiarować.
Ojcze, Twego Syna nie można
zranić. A jeśli sądzimy, że cierpimy, to tylko dlatego, że nie udaje
się nam rozpoznać naszej jedynej Tożsamości, którą dzielimy z Tobą.
Chcemy dziś do Niej powrócić, aby na zawsze uwolnić się od wszystkich
naszych błędów i zostać zbawionym od tego, czym sądziliśmy, że jesteśmy.
Przebaczenie
kończy tutaj sen o konflikcie.
Konflikt musi zostać rozwiązany.
Jeżeli chce się od niego uciec, nie można go unikać, odsuwać na bok,
wypierać się go, maskować, dostrzegać gdzie indziej, nadawać mu innej
nazwy lub też ukrywać go pod jakimkolwiek fałszem. Trzeba go zobaczyć
dokładnie takim, jakim jest, tam, gdzie sądzimy, że się znajduje, w
tej rzeczywistości, która została mu nadana, i wraz z takim celem, który
wyznaczył mu umysł. Albowiem tylko wtedy zostają podniesione jego bariery
obronne, a prawda może nań świecić, w miarę jak konflikt znika.
Ojcze, przebaczenie jest
światłem, które wybrałeś, aby rozproszyło swym blaskiem wszelki konflikt
i wszelkie zwątpienie oraz by oświetliło drogę naszego powrotu do Ciebie.
Żadne inne światło prócz tego nie jest w stanie zakończyć naszego złego
snu. Żadne inne światło prócz tego nie jest w stanie zbawić świata.
Albowiem tylko ono nigdy w niczym nie zawiedzie, będąc Twoim darem dla
Twego umiłowanego Syna.
Domagam się
dziś darów, które daje przebaczenie.
Nie będę czekał ani dnia
dłużej, by znaleźć skarby, które ofiarowuje mi mój Ojciec. Płonne są
wszystkie złudzenia, sny zaś odeszły, skoro są utkane z myśli opierających
się na fałszywych postrzeżeniach. Niechaj nie akceptuję dziś więcej
tak skąpych darów. Boży Głos ofiarowuje pokój Boga tym wszystkim, którzy
słyszą i postanawiają podążać za Nim. Taki jest dzisiaj mój wybór. Tak
więc idę odnaleźć skarby, które dał mi Bóg.
Szukam tylko tego, co wieczne.
Albowiem Twój Syn nie może poprzestać na niczym mniejszym. Cóż więc
może być jego pocieszeniem, jak nie tylko to, co ofiarowujesz jego zdezorientowanemu
umysłowi i wylęknionemu sercu po to, by dać mu pewność i przynieść pokój?
Chcę dziś ujrzeć mego brata bez grzechu. Taka jest Twoja Wola dla mnie,
bowiem w ten sposób ujrzę swoją bezgrzeszność.
Moim wyborem
jest widzieć bezgrzeszność mego brata.
Przebaczenie jest wyborem.
Nigdy nie widzę mego brata takiego, jakim jest, albowiem wykracza to
daleko poza postrzeganie. To, co w nim widzę, jest po prostu tym, co
pragnę widzieć, ponieważ reprezentuje to coś, co chcę, aby było prawdą.
Tylko na to reaguję, obojętnie, jak bardzo wydaję się poruszony wydarzeniami
zewnętrznymi. Moim wyborem jest widzenie tego, na co chcę patrzeć, i
tylko to widzę. Bezgrzeszność mego brata pokazuje mi, że chcę spoglądać
na swoją bezgrzeszność. Zobaczę ją zaś, zdecydowawszy się widzieć mego
brata w jej świętym świetle.
Cóż mogłoby mi przywrócić
pamięć Ciebie, jak nie tylko widzenie bezgrzeszności mego brata? Jego
świętość przypomina mi, że został on stworzony jednym ze mną i takim
jak ja. W nim znajduję swoją Jaźń, a w Twym Synu znajduję również pamięć
Ciebie.
Przebaczenie
pozwala mi poznać, że umysły są połączone.
Przebaczenie jest środkiem
wyznaczonym, by położyć kres postrzeganiu. Wiedza zostaje przywrócona
po tym, gdy postrzeganie najpierw się zmienia, a następnie ustępuje
całkowicie temu, co pozostaje na zawsze poza jego najdalszym zasięgiem.
Albowiem obrazy i dźwięki mogą w najlepszym wypadku służyć tylko przywołaniu
pamięci tego, co leży ponad nimi wszystkimi. Przebaczenie usuwa wypaczenia
i otwiera ukryty ołtarz dla prawdy. Jego lilie jaśnieją w umyśle i wzywają
go, by zawrócił i spojrzał do wewnątrz po to, by znaleźć to, czego na
próżno szukał na zewnątrz. Albowiem tylko i wyłącznie tutaj zostaje
przywrócony spokój umysłu, gdyż jest to miejsce pobytu Samego Boga.
Niech w ciszy przebaczenie
wymaże moje sny o oddzieleniu i grzechu. Następnie pozwól mi, Ojcze,
spojrzeć do mego wnętrza i odkryć, że została dotrzymana Twa obietnica
mojej bezgrzeszności, że Twoje Słowo pozostaje niezmienione w mym umyśle,
a Twoja Miłość wciąż mieszka w moim sercu.
Pozostaję
pod wpływem jedynie własnych myśli.
Tylko to wystarczy, by
zbawienie przyszło dla całego świata. Albowiem w tej jednej myśli każdy
zostaje wreszcie uwolniony od lęku. Teraz bowiem nauczył się, że nikt
go nie przeraża i nic nie może mu zagrozić. Nie ma on wrogów i jest
bezpieczny wobec wszelkich zewnętrznych rzeczy. Jego myśli mogą go przerazić,
jednak skoro myśli te należą tylko do niego, ma on moc, by je zmienić
i wymienić każdą myśl o lęku na szczęśliwą myśl miłości. On sam się
ukrzyżował. Planem Boga było jednak, by Jego umiłowany Syn został odkupiony.
Twój plan jest pewny, mój
Ojcze, tylko Twój. Wszystkie inne plany zawiodą. I będę miał przerażające
myśli, dopóki nie nauczę się, że Ty dałeś mi jedyną Myśl, która prowadzi
mnie do zbawienia. Moje własne myśli zawiodą i poprowadzą mnie donikąd.
Myśl zaś, którą mi dałeś, obiecuje zaprowadzić mnie do domu, ponieważ
zawiera w sobie Twoją obietnicę dla Twego Syna.
Pozwalam przebaczeniu
spocząć na wszystkich rzeczach, albowiem w ten sposób przebaczenie będzie
dane mnie samemu.
Dziękuję Ci, Ojcze, za
Twój plan zbawienia mnie od piekła, które wytworzyłem. Nie jest ono
rzeczywiste. Ty zaś dałeś mi środki, za pomocą których mogę sobie udowodnić
jego nierealność. Klucz jest w moich rękach i dotarłem już do drzwi,
poza którymi leży koniec snów. Stoję przed bramą Nieba zastanawiając
się, czy powinienem wejść i być w domu. Niech dzisiaj nie czekam więcej.
Niech przebaczę wszystkim rzeczom i niech stworzenie będzie takie, jakim
Ty chcesz, aby było, i jakim jest. Niech pamiętam, że jestem Twym Synem,
a otwierając w końcu drzwi, niech zapomnę złudzenia w płonącym świetle
prawdy, gdy pamięć o Tobie powraca do mnie.
Bracie, przebacz mi teraz.
Przychodzę do ciebie, aby zabrać cię ze sobą do domu. A gdy idziemy,
świat idzie z nami naszą drogą do Boga.
Uczę się dziś
prawa miłości: To, co daję memu bratu, jest moim darem dla mnie.
To jest Twoje prawo, mój
Ojcze, nie moje. Nie rozumiałem, co znaczy dawanie, i zamierzałem zachować
to, czego pragnąłem, tylko dla siebie. Gdy spojrzałem na skarb, który
sądziłem, że mam, znalazłem puste miejsce, gdzie niczego nigdy nie było,
nie ma i nie będzie. Któż może dzielić się snem? I co może ofiarować
mi złudzenie? Jednak ten, komu wybaczam, da mi dary wykraczające poza
wartość czegokolwiek na ziemi. Niechaj bracia, którym wybaczyłem, wypełnią
moje zasoby skarbami Nieba, jako że tylko one są rzeczywiste. W ten
sposób zostaje wypełnione prawo miłości. W ten również sposób Twój Syn
powstaje i wraca do Ciebie.
Jakże blisko jesteśmy
jeden drugiego, gdy idziemy do Boga. Jakże On jest blisko nas. Jakże
bliski jest koniec snu o grzechu i odkupienie Syna Bożego.
Ogarnia mnie
dziś pokój Boga i zapominam o wszystkich rzeczach prócz Jego Miłości.
Ojcze, budzę się dziś z
cudami korygującymi moje postrzeganie wszystkich rzeczy. Tak też zaczyna
się dzień, który dzielę z Tobą, tak jak i będę dzielił wieczność, albowiem
czas usunął się dziś na bok. Nie szukam rzeczy należących do czasu,
a więc nie będę ich oglądał. To, czego dzisiaj szukam, wykracza poza
wszelkie prawa czasu i rzeczy postrzegane w czasie. Chcę zapomnieć o
wszystkich rzeczach prócz Twojej Miłości. Chcę mieszkać w Tobie i nie
znać żadnych innych praw prócz Twego prawa miłości. Chcę też znaleźć
pokój, który stworzyłeś dla Twego Syna, i zapomnieć o wszystkich niemądrych
zabawkach mojego wytworu, gdy widzę Twoją chwałę oraz moją własną.
Kiedy nadejdzie dziś wieczór,
nie będziemy pamiętali o niczym prócz pokoju Boga. Dzisiaj bowiem poznamy,
jaki pokój należy do nas, gdy zapomnimy o wszystkich rzeczach prócz
Miłości Boga.
Cuda odzwierciedlają
wieczną Miłość Boga. Ofiarować je to znaczy przypominać Go sobie i przez
Jego pamięć zbawiać świat.
To, czemu wybaczamy, staje
się częścią nas, jakimi siebie postrzegamy. Syn Boga, jakim go stworzyłeś,
łączy w sobie wszystkie rzeczy. Pamięć Ciebie zależy od jego przebaczenia.
Jego myśli nie mają wpływu na to, czym on jest. Jednak to, na co patrzy,
jest ich bezpośrednim rezultatem. Dlatego, mój Ojcze, chcę się zwrócić
do Ciebie. Tylko pamięć Ciebie mnie uwolni. I tylko moje przebaczenie
uczy mnie, by pozwolić pamięci Ciebie wrócić do mnie i z dziękczynieniem
dać ją światu.
A gromadząc cuda dane
nam przez Niego, rzeczywiście będziemy wdzięczni. Gdy bowiem przypomnimy
Go sobie, Jego Syn zostanie nam przywrócony w rzeczywistości Miłości.
Pokój mnie,
świętemu Synowi Boga. Pokój memu bratu, który
jest jednym ze mną. Niech poprzez nas cały
świat zostanie pobłogosławiony pokojem.
Ojcze, to właśnie Twój
pokój chcę dawać, otrzymując go od Ciebie. Jestem Twym Synem, na zawsze
dokładnie taki, jakim mnie stworzyłeś, albowiem Wielkie Promienie pozostają
we mnie na zawsze niezmącone i nienaruszone. Chcę ich dosięgnąć w milczeniu
i pewności, albowiem nigdzie indziej nie da się pewności znaleźć. Pokój
mnie i pokój całemu światu. W świętości zostaliśmy stworzeni i w świętości
pozostajemy. Twój Syn jest podobny Tobie w absolutnej bezgrzeszności.
I z tą myślą mówimy radośnie: ,,Amen”.
Albowiem Oni przybyli
Pomyśl
tylko, jakże święty musisz być ty, od którego Głos Boży woła z miłością
do twego brata, tak że możesz obudzić w nim Głos odpowiadający na twoje
wołanie! I pomyśl, jakże święty musi być on, skoro w nim śpi twoje zbawienie
połączone z jego wolnością! Choćbyś najmocniej pragnął, by został on
potępiony, Bóg jest w nim. Nigdy zaś nie dowiesz się, że jest On również
w tobie, jeśli będziesz atakował Jego wybrany dom i toczył bój z Jego
gospodarzem. Patrz nań łagodnie. Spójrz miłującymi oczami na tego, który
niesie w sobie Chrystusa, tak byś i ty mógł oglądać jego chwałę i radować
się, że Niebo nie jest od ciebie oddzielone. Czy
to zbyt wiele prosić o trochę zaufania dla tego, który niesie do ciebie
Chrystusa, tak by wybaczono ci wszystkie twe grzechy i aby nie pozostał
w tobie ani jeden wciąż pielęgnowany grzech? Nie zapominaj, że cień
utrzymywany między twoim bratem a tobą przyćmiewa twarz Chrystusa i
pamięć Boga. A czy wymieniłbyś ich na odwieczną nienawiść? Ziemia, na
której stoisz, jest świętą ziemią z Ich powodu, gdyż stojąc tam z tobą
pobłogosławili ją swą niewinnością i pokojem. Blednie
krew nienawiści pozwalając, by znów wyrosła zielona trawa, a wszystkie
kwiaty bieliły się pobłyskując w letnim słońcu. To, co było miejscem
śmierci, stało się teraz żywą świątynią w świecie światła. Z Ich powodu.
To Ich Obecność była tym, co ponownie dźwignęło świętość, by zajęła
ona swe odwieczne miejsce na odwiecznym tronie. To z Ich powodu cuda
zakiełkowały jak trawa i kwiaty na jałowej ziemi, wypalonej i spustoszonej
przez nienawiść. To, co nienawiść wykuła, to Oni odwrócili. Tak też
teraz stoisz na ziemi tak świętej, że Niebo chyli się, by się z nią
połączyć i upodobnić ją do siebie. Przeminął cień odwiecznej nienawiści,
a cała śniedź i posucha odeszły na zawsze z krainy, do której Oni przybyli. Czymże
jest dla Nich sto lub tysiąc lat bądź dziesięć tysięcy? Gdy Oni przybywają,
cel czasu zostaje wypełniony. To, czego nigdy nie było, obraca się w
nicość, gdy Oni przybyli. To, czego żądała nienawiść, zostaje porzucone
dla miłości, wolność zaś rozświetla każdą żyjącą istotę i unosi ją do
Nieba, gdzie światło staje się coraz jaśniejsze, w miarę jak każda z
nich wraca do domu. To,
co niepełne, zostaje znów dopełnione, i pomnożyła się radość Nieba,
ponieważ to, co należy do niego, zostało mu przywrócone. Zakrwawiona
ziemia zostaje oczyszczona, a obłąkani zrzucili z siebie swe szaty obłąkania,
po to by przyłączyć się do Nich na gruncie, na którym stoisz. Niebo
jest wdzięczne za ten dar tego, co było tak długo wstrzymywane. Albowiem
Oni przybyli, by znaleźć się na Swoim. To, co było zamknięte, zostaje
otworzone; to, co było trzymane w oderwaniu od światłości, zostaje porzucone,
tak by jaśniało tam światło, nie pozostawiając żadnej przestrzeni ani
dystansu zalegających pomiędzy światłem Nieba a światem. Najświętszy
ze wszystkich punktów na ziemi jest ten, gdzie odwieczna nienawiść stała
się obecną miłością. Oni zaś przybywają pośpiesznie do żywej świątyni,
gdzie przygotowano dla Nich dom. Nie ma w Niebie bardziej świętego miejsca.
Oni zaś przybyli, by zamieszkać w świątyni ofiarowanej Im jako miejsce
Ich spoczynku, jak i twego. To, czego nienawiść zrzekła się dla miłości,
staje się najjaśniejszym światłem w blasku Nieba. Wszystkie zaś światła
w Niebie promienieją jaśniej z wdzięczności za to, co zostało przywrócone. Aniołowie
z miłością unoszą się dokoła ciebie, po to by odpędzać wszystkie mroczne
myśli o grzechu i utrzymywać światło wszędzie tam, gdzie już weszło.
Ślady twych stóp rozświetlają świat, albowiem tam, gdzie kroczysz, przebaczenie
z radością idzie z tobą. Nie ma nikogo na ziemi, kto by nie składał
podziękowań temu, który przywrócił mu dom i udzielił mu schronienia
przed ostrą zimą i przejmującym mrozem. A czyż Pan Niebios i Jego Syn
mają dać mniej z wdzięczności za tak dużo więcej? Świątynia
Boga żywego zostaje więc teraz odbudowana jako gościna dla Tego, przez
którego została stworzona. Tam, gdzie On mieszka, tam Jego Syn mieszka
wraz z Nim, przenigdy nie oddzielony. Składają więc Oni dzięki za to,
że zostali w końcu serdecznie przyjęci. Tam, gdzie stał krzyż, teraz
stoi zmartwychwstały Chrystus, zaś odwieczne blizny zostają uzdrowione
na Jego oczach. Odwieczny cud pojawił się, aby błogosławić i zastąpić
odwieczną wrogość przybyłą, by zabijać. Z łagodną wdzięcznością Bóg
Ojciec i Syn wracają do tego, co do Nich należy i zawsze będzie należało.
Teraz cel Ducha Świętego został osiągnięty. Albowiem Oni przybyli!
Albowiem przybyli Oni wreszcie.
Składamy wyrazy najgłębszej wdzięczności Radzie
Parlamentu Religii Świata za przygotowanie z życzliwością i miłością tego wydarzenia w Barcelonie.
Kontakt w Polsce: KURS CUDÓW DLA WSZYSTKICH tel. 0 600 189 916 lub 0 501 869 899 www.kurscudow.org · eapoland@go2.pl
Kontakt w USA: A COURSE IN MIRACLES
INTERNATIONAL Miracles Communication
Center PO Box 217, Lake Delton, WI 53940, USA tel. (608) 253-4622
· fax: (608) 253-2892 www.acimi.com · mcc@acimi.com
|