Podręcznik uzdrowicielI przez cuda
I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz
na ziemi, będzie związane
w niebie, a co rozwiążesz
na ziemi, będzie rozwiązane
w niebie.
Ewangelia św.
Mateusza 16, 19
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wykorzystane tu
fragmenty oryginału: A Course in Miracles stanowią domenę publiczną
od 8 maja 2004 r.
Copyright © 2004 for the Polish translation by Joanna Matuszczak & Rafał Wereżyński
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ty jesteś uzdrowicielem przez cuda Pamiętaj
o tych ważnych
ZASADACH
UZDRAWIANIA PRZEZ CUDA
¨
Nie ma hierarchii trudności w cudach. Jeden
nie jest „trudniejszy” czy „większy” niż inny. Wszystkie są takie same.
Wszystkie przejawy miłości są maksymalne.
¨
Cuda dzieją się w sposób naturalny jako przejawy
miłości. Rzeczywistym cudem jest miłość, która je inspiruje. W tym sensie
wszystko, co pochodzi z miłości, jest cudem.
¨
Wszelkie cuda oznaczają życie, a Dawcą życia
jest Bóg. Jego Głos pokieruje tobą bardzo szczegółowo. Będzie ci powiedziane
wszystko, co potrzebujesz wiedzieć.
¨
Modlitwa jest nośnikiem cudów. Jest ona środkiem
porozumiewania się stworzenia ze Stwórcą. Poprzez modlitwę miłość jest
otrzymywana, zaś poprzez cuda miłość jest wyrażana.
¨
Cud jest służbą. Jest on maksymalną przysługą,
jaką możesz wyświadczyć komuś innemu. Jest on sposobem kochania bliźniego
swego jak siebie samego. Rozpoznajesz wartość swoją i swego bliźniego
równocześnie.
¨
Cuda są myślami. Myśli mogą reprezentować
niższy, czyli cielesny poziom doświadczenia, albo wyższy, czyli duchowy
poziom doświadczenia. Pierwszy wytwarza to, co fizyczne, a drugi stwarza
to, co duchowe.
¨
Cuda wykraczają poza ciało. Są one nagłymi
przeskokami w niewidzialność, z dala od poziomu cielesnego. Dlatego
właśnie uzdrawiają.
¨
Cuda budzą na nowo świadomość, że to duch,
a nie ciało, jest ołtarzem prawdy. Jest to rozpoznanie, które prowadzi
do uzdrawiającej mocy cudu.
¨
Ja inspiruję wszystkie cuda, które są tak
naprawdę wstawiennictwem. Wstawiają się one za twoją świętością i czynią
świętym to, co postrzegasz. Umieszczając cię ponad prawami fizycznymi,
wznoszą cię do sfery porządku niebieskiego. W tym porządku jesteś doskonały.
¨
Cud jest uniwersalnym błogosławieństwem od
Boga przeze mnie dla wszystkich moich braci. Przebaczać jest przywilejem
tego, komu zostało przebaczone.
¨
Cuda są naturalnymi oznakami przebaczenia.
Dzięki cudom akceptujesz Boże przebaczenie poprzez rozszerzanie go na
innych.
¨
Cuda wychwalają Boga poprzez ciebie. Wychwalają
Go przez oddawanie czci Jego stworzeniom, potwierdzając ich doskonałość.
Uzdrawiają, ponieważ zaprzeczają utożsamieniu z ciałem, a potwierdzają
utożsamienie z duchem.
¨
Cud jest korektą wprowadzoną przeze mnie do
fałszywego myślenia. Działa jako katalizator, przerywając błędne postrzeganie
i porządkując je na nowo we właściwy sposób. Poddaje to ciebie działaniu
zasady Przebłagania, gdzie postrzeganie zostaje uzdrowione. Dopóki zaś
to nie nastąpi, wiedza o Boskim Porządku jest rzeczą niemożliwą.
¨
Cuda oddają tobie cześć, ponieważ jesteś godny
miłości. Rozpraszają one złudzenia o tobie i postrzegają w tobie światło.
W ten sposób dokonują przebłagania za twoje błędy przez uwolnienie cię
od twoich koszmarów. Poprzez wyzwolenie twojego umysłu z więzienia twoich
złudzeń przywracają cię do zdrowia.
¨
Mechanizmem cudów jest Duch Święty. Rozpoznaje
On zarówno Boże stworzenia, jak i twoje złudzenia. Oddziela On prawdę
od fałszu dzięki Swej zdolności, by postrzegać w sposób całościowy,
a nie selektywny.
¨
Duch Święty jest najwyższym pośrednikiem w
porozumiewaniu się. Cuda nie wymagają tego typu porozumiewania się,
ponieważ są tymczasowymi środkami porozumiewania. Kiedy powracasz do
swej pierwotnej formy porozumiewania się z Bogiem poprzez bezpośrednie
objawienie, potrzeba cudów przemija.
¨
Cud jest przejawem wewnętrznej świadomości
Chrystusa i akceptacją Jego Aktu Przebłagania.
¨
Poważną zasługą cudów jest ich siła w uwalnianiu
ciebie od twojego fałszywego poczucia izolacji, pozbawienia czegoś oraz
braku.
¨
Cud nigdy nie jest stracony. Może on dotknąć
wielu ludzi, których nawet nie spotkałeś, oraz wywołać nieprawdopodobne
zmiany w sytuacjach, których nie jesteś nawet świadomy.
¨
Cud jest jedynym środkiem kontrolowania czasu
do twojej natychmiastowej dyspozycji. Tylko objawienie wykracza poza
czas, nie mając w ogóle nic wspólnego z czasem.
¨
Cud jest narzędziem uczenia się, które zmniejsza
potrzebę czasu. Ustanawia on ponadwzorcowy odstęp w czasie, który nie
podlega zwykłym prawom czasu. W tym sensie jest on bezczasowy.
¨
Cuda są zarówno początkiem, jak i końcem,
a więc odwracają one porządek czasowy. Są one zawsze afirmacjami odrodzenia,
które wydają się sięgać wstecz, lecz w rzeczywistości wiodą naprzód.
Cuda niweczą przeszłość w teraźniejszości i w ten sposób wyzwalają przyszłość.
¨
Cuda umożliwiają ci uzdrawianie chorych i
wskrzeszanie umarłych, ponieważ to ty sam wytworzyłeś chorobę i śmierć,
a zatem możesz zlikwidować je obie. Ty jesteś cudem zdolnym do stwarzania
na podobieństwo swego Stwórcy. Wszystko inne jest tylko twoim własnym
koszmarem sennym i nie istnieje. Tylko stworzenia światła są rzeczywiste. Jezus Chrystus w Kursie Cudów
JAK
ZOSTAJE DOKONANE UZDROWIENIE?
Uzdrowienie
wiąże się ze zrozumieniem tego, czemu służy złudzenie choroby. Uzdrowienie
jest bez tego niemożliwe.
Postrzegany cel choroby Uzdrowienie zostaje dokonane
w chwili, kiedy cierpiący nie widzi już żadnej wartości w bólu. Któż
wybrałby cierpienie, o ile by nie sądził, że mu ono coś przynosi, i
to coś dla niego cennego? Musi on uważać, że jest ono niską ceną do
zapłacenia za coś o większej wartości. Albowiem choroba jest wyborem;
jest decyzją. Stanowi ona wybór słabości w błędnym przekonaniu, że jest
ona siłą. Gdy tak się dzieje, prawdziwą siłę widzi się jako zagrożenie,
a zdrowie jako niebezpieczeństwo. Choroba jest metodą wyobrażoną w szaleństwie
w celu umieszczenia Syna Bożego na tronie jego Ojca. Bóg jest widziany
jako będący na zewnątrz, zawzięty i potężny, pragnący zatrzymać całą
moc dla Siebie. Tylko przez Swoją śmierć może być on pokonany przez
Swego Syna. Co więc oznacza uzdrowienie
w tym obłąkanym przekonaniu? Symbolizuje ono porażkę Syna Bożego i tryumf
jego Ojca nad nim. Reprezentuje krańcowe nieposłuszeństwo w bezpośredniej
formie, które Syn Boga jest zmuszony rozpoznać. Oznacza ono wszystko
to, co chciałby on ukryć przed sobą, by ochronić swe „życie”. Jeżeli
jest uzdrowiony, to jest odpowiedzialny za swoje myśli. A jeśli jest
odpowiedzialny za swoje myśli, to zostanie zabity, aby mu udowodnić,
jak jest słaby i żałosny. Lecz jeśli sam wybiera śmierć, to jego słabość
jest jego siłą. Teraz dał sobie to, co Bóg chciał mu dać, i w ten sposób
całkowicie przywłaszczył sobie tron swego Stwórcy.
Zmiana w postrzeganiu Uzdrowienie musi nastąpić
w dokładnej proporcji do rozpoznania bezwartościowości choroby. Wystarczy
tylko powiedzieć: „Nie ma w tym dla mnie w ogóle żadnego zysku”, a jest
się uzdrowionym. Lecz aby to powiedzieć, należy wpierw rozpoznać pewne
fakty. Po pierwsze jest oczywiste, że decyzje pochodzą z umysłu, a nie
z ciała. Jeśli choroba jest tylko błędnym podejściem do rozwiązywania
problemów, to jest ona decyzją. A jeśli jest decyzją, to podejmuje ją
umysł, a nie ciało. Opór przeciw rozpoznaniu tego jest ogromny, ponieważ
istnienie świata, jakim go postrzegasz, zależy od ciała będącego decydentem.
Terminy takie, jak „instynkty”, „odruchy” i temu podobne, stanowią próby
wyposażenia ciała w niementalne bodźce. Tak naprawdę takie terminy zaledwie
stwierdzają lub opisują problem. Nie dają one na niego odpowiedzi. Akceptacja choroby jako
decyzji umysłu podjętej w celu, dla którego chciałby on użyć ciała,
jest podstawą uzdrowienia. Tak samo jest też w uzdrawianiu we wszystkich
formach. Pacjent decyduje, że tak jest, i zdrowieje. Jeśli zdecyduje
się nie wyzdrowieć, nie zostanie uzdrowiony. Kto jest lekarzem? Tylko
umysł samego pacjenta. Rezultat jest taki, na jaki on sam się zdecyduje.
Specjalni pośrednicy wydają się go pielęgnować, jednak oni tylko nadają
formę jego własnemu wyborowi. On ich wybiera, aby dostarczyć swym pragnieniom
namacalną formę. I właśnie to oni czynią, nic poza tym. Właściwie nie
są wcale potrzebni. Pacjent mógłby po prostu wstać bez ich pomocy i
powiedzieć: „Nie mam z tego żadnego pożytku”. Nie ma takiej formy choroby,
która nie zostałaby natychmiast wyleczona. Jaki jest jedyny warunek
dla takiej zmiany w postrzeganiu? Bardzo prosty: rozpoznanie, że choroba
pochodzi z umysłu i nie ma nic wspólnego z ciałem. Ile „kosztuje” takie
rozpoznanie? Kosztuje ono cały świat, który widzisz, albowiem świat
już nigdy nie pojawi się, aby władać umysłem. Wraz z tym rozpoznaniem
bowiem odpowiedzialność jest umieszczona tam, gdzie jej miejsce: nie
w świecie, ale w tym, który patrzy na świat i widzi go takim, jakim
nie jest. Patrzy on na to, co postanawia widzieć. Ni mniej, ni więcej.
Świat niczego mu nie czyni. On tylko myślał, że tak było. Ani też on
nie czyni niczego światu, ponieważ pomylił się co do tego, czym świat
jest. W tym leży wyzwolenie zarówno od winy, jak i od choroby, albowiem
są one jednym. Jednak aby zaakceptować to wyzwolenie, nieistotność ciała
musi być ideą możliwą do przyjęcia. Wraz z tą ideą ból odchodzi
na zawsze. Lecz z tą ideą odchodzi również wszelki zamęt dotyczący stworzenia.
Czyż nie wypływa to z konieczności? Umieść przyczynę i skutek w ich
rzeczywistej kolejności w jednym przypadku, a poznanie uogólni się i
przekształci świat. Wartość przeniesienia jednej prawdziwej idei nie
ma końca ani granic. Ostatecznym rezultatem tej lekcji jest przypomnienie
sobie Boga. Cóż teraz znaczy wina i choroba, ból, nieszczęście oraz
całe cierpienie? Nie mając żadnego celu, odchodzą. A wraz z nimi odchodzą
również wszystkie skutki, których wydawały się być przyczyną. Przyczyna
i skutek są jedynie repliką stworzenia. Widziane w swej prawidłowej
perspektywie, bez zniekształcenia i bez lęku, ponownie ustanawiają Niebo.
Funkcja Nauczyciela Boga Jeśli pacjent musi odmienić
swój umysł, aby zostać uzdrowionym, to co robi nauczyciel Boga? Czy
może on odmienić umysł pacjenta za niego? Z pewnością nie. Nie pełni
on żadnej funkcji dla tych, którzy już są gotowi, aby odmienić swoje
umysły, poza radowaniem się wraz z nimi, albowiem stali się wraz z nim
nauczycielami Boga. Pełni on jednak bardziej konkretną funkcję dla tych,
którzy nie rozumieją, czym jest uzdrowienie. Ci pacjenci nie zdają sobie
sprawy, że wybrali chorobę. Przeciwnie, wierzą oni, że choroba ich wybrała.
Bo też umysły ich nie są w tej kwestii otwarte. Ciało mówi im, co robić,
a oni są posłuszni. Nie mają pojęcia, jak szalona jest ta koncepcja.
Gdyby tylko mieli wobec niej jakieś podejrzenie, zostaliby uzdrowieni.
Oni jednak niczego nie podejrzewają. Dla nich oddzielenie jest całkiem
rzeczywiste. Nauczyciele Boży przychodzą
do nich, aby przedstawić inny wybór, o którym tamci zapomnieli. Sama
obecność nauczyciela Boga jest przypomnieniem. Jego myśli proszą o prawo
podania w wątpliwość tego, co pacjent zaakceptował jako prawdziwe. Jako
posłańcy Boga, Jego nauczyciele są symbolami zbawienia. Proszą oni pacjenta
o przebaczenie Synowi Bożemu w jego własnym Imieniu. Stanowią oni Alternatywę.
Przychodzą w błogosławieństwie wraz ze Słowem Bożym w swych umysłach
nie po to, by uzdrawiać chorych, lecz by przypomnieć im o lekarstwie,
które Bóg już im dał. To nie ich ręce uzdrawiają. To nie ich głos wypowiada
Słowo Boga. Dają oni zaledwie to, co zostało im dane. Bardzo łagodnie
wzywają swych braci, aby odwrócili się od śmierci: „Spójrz, Synu Boga,
co Życie może ci podarować. Czy wybrałbyś w zamian chorobę?” Zaawansowani nauczyciele
Boga nawet nie biorą pod uwagę form choroby, w które wierzy ich brat.
Czynić to oznacza zapomnieć, że wszystkie one mają ten sam cel, a zatem
nie są tak naprawdę odmienne. Szukają oni Głosu Bożego w tym bracie,
który chciałby się łudzić w przekonaniu, że Syn Boży może cierpieć.
Przypominają mu też, że nie wytworzył on sam siebie i musi pozostawać
takim, jakim go Bóg stworzył. Rozpoznają oni, że złudzenia nie mogą
mieć żadnego skutku. Prawda w ich umysłach sięga do prawdy w umysłach
ich braci, tak że złudzenia nie są wzmacniane. W ten sposób sprowadzane
są one do prawdy; prawda nie jest sprowadzana do nich. Tak więc zostają
rozwiane, nie poprzez wolę kogoś innego, lecz przez unię Jednej Woli
z Samą Sobą. Taka też jest funkcja nauczycieli Bożych: nie widzieć żadnej
woli jako oddzielonej od ich własnej ani ich własnej jako oddzielonej
od Woli Bożej.
Cud jest bezużyteczny,
jeśli nauczysz się jedynie, że ciało może zostać uzdrowione, bowiem
nie taka lekcja została przysłana, aby jej nauczać. Lekcją jest to,
że chory był umysł, który myślał, że ciało może być chore; zewnętrzna
projekcja jego winy nie dokonała niczego i nie miała żadnych skutków.
Ten świat jest pełen cudów. Stoją one w promiennej ciszy tuż obok
każdego snu o bólu i cierpieniu, grzechu i winie. Są one radosnymi
skutkami zwrócenia konsekwencji choroby jej przyczynie. Ciało zostaje
uwolnione, ponieważ umysł uznaje, że ,,to nie jest mi czynione, lecz
ja czynię to sam”. I w ten sposób umysł ma możność podjęcia w zamian
innego wyboru. Zaczynając od tego, zbawienie przystąpi do zmieniania
kierunku każdego kroku w schodzeniu po drabinie ku oddzieleniu aż
do momentu, w którym wszystkie kroki zostały cofnięte, sama drabina
zniknęła, a wszystkie sny świata zostały obrócone wniwecz. Tekst, rozdział
28
CZY
UZDROWIENIE JEST PEWNE?
Uzdrowienie jest zawsze pewne.
Niemożliwe jest, aby pozwolić na doprowadzenie złudzeń do prawdy i zachować
złudzenia. Prawda demonstruje, że złudzenia nie mają żadnej wartości.
Nauczyciel Boga zobaczył korektę swoich błędów w umyśle pacjenta, uznając
ją za to, czym ona jest. Zaakceptowawszy Przebłaganie dla siebie samego,
zaakceptował on je także dla pacjenta. A co, jeśli pacjent używa choroby
jako sposobu życia wierząc, że uzdrowienie jest drogą do śmierci? W
takim przypadku nagłe uzdrowienie mogłoby przyspieszyć silną depresję
i poczucie straty tak głębokie, że pacjent mógłby nawet próbować zniszczyć
samego siebie. Nie mając po co żyć, mógłby prosić o śmierć. Uzdrowienie
musi poczekać – dla jego ochrony. Uzdrawianie będzie zawsze
stało z boku, gdyby miało być widziane jako zagrożenie. Pojawia się
w momencie, gdy jest mile widziane. Tam, gdzie uzdrawianie zostało dane,
tam będzie otrzymane. I czymże jest czas wobec darów Boga? Wiele razy
odnosiliśmy się w twoim Kursie do składnicy skarbów nagromadzonych po
równo dla dawcy, jak i dla otrzymującego Boże dary. Ani jeden nie jest
stracony, albowiem mogą one tylko się pomnażać. Żaden nauczyciel Boga
nie powinien czuć się rozczarowany, jeśli zaofiarował uzdrowienie, a
nie wydaje się, że zostało ono otrzymane. Nie do niego należy osądzenie,
kiedy jego dar powinien być zaakceptowany. Niech będzie pewny, że został
on otrzymany, i niech ufa, że będzie zaakceptowany, gdy zostanie rozpoznany
jako błogosławieństwo, a nie jako przekleństwo. Funkcją nauczycieli Bożych
nie jest ocenianie rezultatu własnych darów. Ich funkcją jest jedynie
ich dawanie. Gdy raz to uczynili, dali także rezultat, albowiem jest
on częścią daru. Nikt nie może dawać, jeśli niepokoi się o rezultat
dawania. Jest to ograniczeniem samego dawania, tak że ani dawca, ani
otrzymujący nie posiadałby daru. Zaufanie jest niezbędną częścią dawania;
tak naprawdę jest to część, która umożliwia dzielenie się; część, która
gwarantuje, że dawca nie straci, a jedynie zyska. Któż daje dar, a następnie
pozostaje z nim, aby być pewnym, że jest on użyty tak, jak dawca uważa
za stosowne? To nie jest dawaniem, lecz uwięzieniem. Porzucenie wszelkiego niepokoju
o dar jest tym, co sprawia, że zostaje on prawdziwie dany. I to zaufanie
sprawia, że prawdziwe dawanie jest możliwe. Uzdrawianie jest zmianą
sposobu myślenia, do której dąży Duch Święty będący w umyśle pacjenta.
I to Duch Święty w umyśle dawcy jest Tym, który daje mu dar. Jakże można
go stracić? Jak może być on nieskuteczny? Jakże można go zmarnować?
Boży skarbiec nigdy nie może być pusty. A jeśli brakowałoby jednego
daru, nie byłby on pełny. Jednak jego pełnia jest zagwarantowana przez
Boga. Jak więc nauczyciel Boga może niepokoić się o to, co stanie się
z jego darami? Skoro są one dane Bogu przez Boga, to któż w tej świętej
wymianie może otrzymać mniej niż wszystko?
Niemożliwe jest, aby Syn Boga był zaledwie kierowany
przez wydarzenia będące na zewnątrz niego. Niemożliwe jest, aby zdarzenia,
które przychodzą do niego, nie były jego wyborem. Jego moc decyzji
determinuje każdą sytuację, w której wydaje się znajdować jakimś trafem
czy przez przypadek. Żaden traf ani przypadek nie jest możliwy we
wszechświecie takim, jakim go Bóg stworzył, poza którym nie ma niczego.
Cierp, a zdecydowałeś, że grzech jest twoim celem. Bądź szczęśliwy,
a oddałeś moc decyzji Temu, który musi wybrać Boga dla ciebie. Tekst, rozdział
21
CZY
UZDROWIENIE POWINNO BYĆ POWTARZANE?
To pytanie naprawdę odpowiada
samo sobie. Uzdrowienia nie można powtórzyć. Jeśli pacjent jest uzdrowiony,
to co jeszcze pozostaje w nim do uzdrowienia? A jeśli uzdrowienie jest
pewne, jak już to o nim powiedzieliśmy, to co można jeszcze powtórzyć?
Troska nauczyciela Boga o rezultat uzdrawiania to ograniczenie uzdrawiania.
Teraz sam nauczyciel Boga jest tym, którego umysł potrzebuje uzdrowienia.
I właśnie to musi on ułatwić. Teraz on jest pacjentem i za takiego musi
się uważać. Popełnił błąd i musi być chętny do zmiany swojego zdania
na ten temat. Brakowało mu zaufania, które stanowi o prawdziwym dawaniu,
a więc nie uzyskał korzyści ze swego daru. Nauczycielowi Boga udawało
się być nośnikiem uzdrowienia, kiedykolwiek tego próbował. Jeśli tylko
odczuwałby pokusę, aby w to wątpić, nie powinien powtarzać swojego poprzedniego
wysiłku. Ten był już maksymalny, ponieważ Duch Święty takim go zaakceptował
i takim go użył. Teraz nauczyciel Boga może podążyć tylko w jednym kierunku.
Musi on użyć swego rozsądku, aby powiedzieć sobie, że oddał problem
Temu, kto nie może zawieść, oraz musi rozpoznać, że jego własna niepewność
nie jest miłością, lecz lękiem, a zatem nienawiścią. Jego stanowisko
stało się w ten sposób nie do utrzymania, albowiem oferuje on nienawiść
temu, któremu zaoferował miłość. Jest to niemożliwe. Zaoferowawszy miłość,
tylko miłość można otrzymać. W tym właśnie nauczyciel
Boga musi pokładać ufność. Takie jest prawdziwe znaczenie stwierdzenia,
że jedyną odpowiedzialnością cudotwórcy jest akceptacja Przebłagania
dla samego siebie. Nauczyciel Boga jest cudotwórcą, ponieważ daje on
dary, które otrzymał. Jednak najpierw sam musi je zaakceptować. Nie
musi robić nic więcej, bo i też nie ma nic więcej, co mógłby zrobić.
Poprzez akceptację uzdrowienia może je dawać. Jeżeli w to wątpi, to
niech przypomni sobie, Kto dał ten dar i Kto go otrzymał. W ten sposób
jego zwątpienie zostaje poddane korekcie. Sądził on, że dary Boga mogą
być cofnięte. Było to błędem, lecz nie aż takim, aby przy nim trwać.
A więc nauczyciel Boga może jedynie uznać ten błąd za to, czym jest,
oraz pozwolić, aby został dla niego naprawiony. Jedną z najtrudniejszych
do rozpoznania pokus jest to, że wątpić w uzdrowienie z powodu pojawiania
się ciągle nawracających symptomów jest błędem w formie braku zaufania.
Jako taki jest on atakiem. Zwykle wydaje się być wręcz odwrotnie. Stwierdzenie,
że ciągłe martwienie się jest atakiem, wydaje się z początku nierozsądne.
Ma ono wszelkie pozory miłości. Jednak miłość bez zaufania jest niemożliwa,
a wątpliwości i zaufanie nie mogą współistnieć. Nienawiść zaś musi być
przeciwieństwem miłości, niezależnie od formy, jaką przyjmuje. Nie podawaj
tego daru w wątpliwość, a niemożliwe będzie podanie w wątpliwość jego
rezultatu. Jest to pewność, która daje nauczycielom Boga moc, aby byli
cudotwórcami, albowiem w Nim złożyli swą ufność. Prawdziwą podstawą zwątpienia
w wynik jakiegokolwiek problemu, który został dany Nauczycielowi Bożemu
do rozwiązania, jest zawsze zwątpienie w siebie. A to z konieczności
implikuje, że zaufaniem została obdarzona iluzoryczna jaźń, albowiem
tylko taka jaźń może być podana w wątpliwość. To złudzenie może przybrać
wiele form. Być może jest w tym lęk przed słabością oraz podatność na
zranienie. Być może jest w tym lęk przed porażką oraz wstyd utożsamiony
z poczuciem nieadekwatności. Być może jest w tym przepełnione winą zażenowanie,
pochodzące z fałszywej pokory. Forma błędu nie jest ważna. Ważne jest
tylko uznanie błędu za błąd. Błąd jest zawsze pewną
formą martwienia się o jaźń, aż do wykluczenia pacjenta. Jest on brakiem
uznania go za część Jaźni i w ten sposób reprezentuje pomylenie tożsamości.
Konflikt co do tego, czym jesteś, ogarnął twój umysł i dałeś się oszukać
co do siebie. A dajesz się oszukać co do siebie, ponieważ wyparłeś się
Źródła swego stworzenia. Jeśli oferujesz tylko uzdrowienie, to nie możesz
wątpić. Jeśli naprawdę chcesz, żeby problem był rozwiązany, to nie możesz
wątpić. Jeśli jesteś pewny tego, czym jest problem, to nie możesz wątpić.
Zwątpienie jest rezultatem sprzecznych pragnień. Bądź pewny tego, czego
chcesz, a zwątpienie staje się niemożliwe.
Taka jest po prostu
tajemnica zbawienia: Robisz to sam sobie. Niezależnie od formy ataku,
to wciąż jest prawdą. Ktokolwiek przybiera rolę wroga i atakującego,
to wciąż jest prawdą. Cokolwiek wydaje się być przyczyną jakiegokolwiek
bólu czy cierpienia, które czujesz, to wciąż jest prawdą. Albowiem
nie zareagowałbyś wcale na postaci we śnie, gdybyś wiedział, że śnisz.
Niech by były one tak nienawistne i złośliwe, jak tylko mogą, nie
mogłyby mieć na ciebie wpływu, chyba że nie udało ci się rozpoznać,
że jest to twój sen. Nauczenie się tej
pojedynczej lekcji uwolni cię od cierpienia, jakąkolwiek formę ono
przybiera. Duch Święty będzie powtarzał tę jedną wszechogarniającą
lekcję o uwolnieniu do czasu, aż zostanie nauczona, niezależnie od
formy cierpienia, która przynosi ci ból. Jakąkolwiek krzywdę przyniesiesz
do Niego, On odpowie na nią tą bardzo prostą prawdą. Albowiem ta jedna
odpowiedź usuwa przyczynę każdej formy smutku i bólu. Forma nie wpływa
wcale na jego odpowiedź, ponieważ chce On ciebie nauczać o tylko jednej
przyczynie ich wszystkich, niezależnie od ich formy. A ty zrozumiesz,
że cuda odzwierciedlają to proste stwierdzenie: „Ja to zrobiłem i
to właśnie chcę odwrócić”. Tekst,
rozdział 27
NIE
MA HIERARCHII TRUDNOŚCI W DUCHOWYM UZDRAWIANIU
Jako uzdrowiciel przez
cuda pamiętasz nieustannie w pewności swojego oświeconego umysłu, że
„cud nie robi niczego”. Jest on zawsze tylko usunięciem nic nie znaczącego
porządku koncepcyjnej myśli, która była twoją chorą i umierającą tożsamością
siebie. Wiara w hierarchię trudności
jest podstawą postrzegania świata. Opiera się ona na różnicach: na niejednolitym
tle i niestałym pierwszym planie, na nierównych wysokościach i różnych
rozmiarach, na zmiennych stopniach ciemności i światła, na tysiącach
kontrastów, w których każda postrzegana rzecz rywalizuje z wszystkimi
innymi o to, by być rozpoznaną. Większy obiekt rzuca cień na mniejszy.
Bardziej jaskrawa rzecz odciąga uwagę od drugiej o mniejszym natężeniu
atrakcyjności. A groźniejsza idea lub ta, która jest uważana za bardziej
pożądaną według norm tego świata, całkowicie burzy mentalną równowagę.
To, co widzą oczy ciała, to jedynie konflikt. Nie szukaj za ich pośrednictwem
pokoju i zrozumienia. Złudzenia są zawsze złudzeniami
co do różnic. Jak mogłoby być inaczej? Z definicji złudzenie stanowi
próbę urzeczywistnienia czegoś, co jest uważane za bardzo ważne, lecz
jest uznawane za nieprawdziwe. Dlatego umysł stara się to uczynić prawdziwym
pod wpływem swego silnego pragnienia, aby mieć to dla siebie samego.
Złudzenia są parodią stworzenia, próbą sprowadzenia prawdy do kłamstw.
Uważając prawdę za nie do przyjęcia, umysł buntuje się przeciwko prawdzie
i przypisuje sobie złudzenie zwycięstwa. Uważając zdrowie za ciężar,
ucieka w gorączkowe sny. A w tych snach umysł jest oddzielony i różni
się od innych umysłów, posiadając swoje własne odmienne interesy, oraz
jest zdolny, by zaspokajać swoje potrzeby kosztem innych. Skąd pochodzą wszystkie
te różnice? Oczywiście wydają się one znajdować w świecie zewnętrznym.
Jednak pewne jest, że to umysł osądza to, co widzą oczy. To umysł interpretuje
to, co przekazują oczy, i nadaje temu „znaczenie”. A to znaczenie nie
istnieje wcale w świecie zewnętrznym. To, co jest widziane jako „rzeczywistość”,
jest po prostu tym, co umysł preferuje. Rzutuje on swą hierarchię wartości
na zewnątrz i kieruje oczy ciała, aby mogły ją odnaleźć. Oczy ciała
nigdy nie będą widzieć inaczej jak tylko przez różnice. Jednak postrzeganie
nie opiera się na przekazach, które one niosą. Tylko umysł ocenia to,
co przekazują, a więc tylko umysł jest odpowiedzialny za widzenie. On
sam decyduje, czy to, co jest widziane, jest rzeczywiste czy iluzoryczne,
godne pożądania lub nie, przyjemne lub bolesne. Błędy w postrzeganiu pojawiają
się właśnie w takich działaniach umysłu, jak sortowanie i kategoryzowanie.
I to właśnie tutaj należy dokonać korekty. Umysł klasyfikuje to, co
oczy ciała mu przekazują, zgodnie z jego wcześniej przyjętymi wartościami,
osądzając, gdzie najlepiej pasuje każda z dostarczonych przez zmysły
danych. Jaka podstawa mogłaby być bardziej błędna? Nie rozpoznawszy
samego siebie, umysł sam poprosił o dostarczenie tego, co będzie pasowało
do tych kategorii. A zrobiwszy tak, wnioskuje, że kategorie te muszą
być prawdziwe. Na tym opiera się osąd wszystkich różnic, ponieważ na
tym właśnie polega osądzanie w świecie. Czy można oprzeć się w jakiejkolwiek
sprawie na tym pogmatwanym i bezsensownym „rozumowaniu”? Hierarchia trudności w
uzdrawianiu nie może istnieć po prostu dlatego, że wszelka choroba jest
złudzeniem. Czy trudniej jest rozwiać wiarę obłąkanego w większą halucynację
w przeciwieństwie do mniejszej? Czy zgodzi się on szybciej na nieprawdziwość
głośniejszego głosu, który słyszy, czy też na nieprawdziwość cichszego?
Czy odrzuci on łatwiej żądanie zabójstwa wyrażone szeptem czy krzykiem?
I czy liczba wideł, które niosą widziane przez niego diabły, ma wpływ
na ich wiarygodność w jego postrzeganiu? Jego umysł sklasyfikował wszystkie
te rzeczy jako prawdziwe, tak więc są one dla niego wszystkie prawdziwe.
Znikną one, kiedy zda sobie sprawę, że wszystkie są złudzeniami. I tak
też jest z uzdrawianiem. Właściwości złudzeń, które wydają się stanowić
o różnicach między nimi, nie mają tak naprawdę nic do rzeczy, albowiem
ich właściwości są tak samo iluzoryczne jak złudzenia. Oczy ciała będą dalej widziały
różnice. Lecz umysł, który pozwolił sobie zostać uzdrowionym, nie będzie
już dłużej ich uznawał. Będą tacy, którzy będą się wydawać „bardziej
chorzy” niż inni, a oczy ciała będą donosić o zmianach ich wyglądu tak
jak wcześniej. Lecz uzdrowiony umysł przypisze je wszystkie do jednej
kategorii: są one nieprawdziwe. Jest to dar od jego Nauczyciela: zrozumienie,
że tylko dwie kategorie mają znaczenie w sortowaniu przekazów, które
umysł otrzymuje z tego, co wydaje się być zewnętrznym światem. A z tych
dwóch tylko jedna jest prawdziwa. Tak jak rzeczywistość jest całkowicie
prawdziwa, istniejąca poza rozmiarem i kształtem, czasem i miejscem
– albowiem nie mogą w niej istnieć różnice – tak i złudzenia niczym
się między sobą nie różnią. Jedyną odpowiedzią na wszelką chorobę jest
uzdrowienie. Jedyną odpowiedzią na wszystkie złudzenia jest prawda.
Nikt nie może odczuwać straty, o ile nie jest
to jego własna decyzja. Nikt nie odczuwa bólu, chyba że sam wybierze
ten stan dla siebie. Nikt nie może się smucić ani lękać, ani myśleć,
że jest chory, chyba że są to rezultaty, których chce. I nikt nie
umiera bez swej własnej zgody. Nie dzieje się nic, co nie stanowi
twojego życzenia, i nic nie jest pominięte z tego, co wybierasz. Podręcznik, lekcja 152
JAKI
JEST ZWIĄZEK MIĘDZY UZDROWIENIEM A PRZEBŁAGANIEM?
Nie ma żadnego związku
pomiędzy uzdrowieniem a Przebłaganiem; są one identyczne. Nie ma hierarchii
trudności w cudach, ponieważ nie ma stopni Przebłagania. Jest Ono jedynym
możliwym w tym świecie kompletnym pojęciem, ponieważ jest Ono źródłem
całkowicie ujednoliconego postrzegania. Częściowe Przebłaganie jest
bezsensowną myślą, tak samo jak szczególne rejony piekła są nie do wyobrażenia
w Niebie. Zaakceptuj Przebłaganie, a jesteś uzdrowiony. Przebłaganie
jest Słowem Boga. Zaakceptuj Jego Słowo, a cóż pozostanie, aby umożliwić
istnienie choroby? Zaakceptuj Jego Słowo, a każdy cud został dokonany.
Przebaczać to znaczy uzdrawiać. Nauczyciel Boga przyjął jako swą jedyną
funkcję akceptację Przebłagania dla siebie samego. Cóż więc jest takiego,
czego nie może on uzdrowić? Jaki cud może być mu wzbroniony? Postępy robione przez nauczyciela
Boga mogą być wolne lub szybkie w zależności od tego, czy rozpoznaje
on wszechogarniającą naturę Przebłagania, czy też na pewien czas wyłącza
on z niego jakieś obszary problemu. W niektórych przypadkach występuje
nagła i całkowita świadomość doskonałego zastosowania lekcji Przebłagania
do wszystkich sytuacji, lecz jest to stosunkowo rzadkie. Nauczyciel
Boga mógł zaakceptować funkcję, jaką dał mu Bóg dużo wcześniej, zanim
nauczył się tego wszystkiego, co oferuje mu jego akceptacja. Tylko koniec
jest pewny. Konieczne uświadomienie sobie idei włączania wszystkiego
może do niego dotrzeć w każdym miejscu po drodze. Jeżeli droga wydaje
się długa, niech będzie zadowolony. Sam zdecydował o kierunku, w którym
chce podążyć. Cóż więcej było wymagane od niego? A skoro wykonał to,
co do niego należy, czy Bóg mógłby odmówić reszty? To, że przebaczenie jest
uzdrowieniem, musi być zrozumiane, jeżeli nauczyciel Boga ma zrobić
postępy. Idea, że ciało może być chore, jest centralną koncepcją w systemie
myślenia człowieka. Ta myśl daje ciału autonomię, oddziela je od umysłu
i utrzymuje ideę ataku nietkniętą. Jeśli ciało mogłoby być chore, Przebłaganie
byłoby niemożliwe. Ciało, które może rozkazywać umysłowi, by robił tak,
jak się ciału podoba, mogłoby po prostu zająć miejsce Boga i udowodnić,
że zbawienie jest niemożliwe. Cóż więc pozostaje do uzdrowienia? Ciało
stało się panem umysłu. W jaki sposób umysł mógłby zostać przywrócony
Duchowi Świętemu, jak nie tylko przez zabicie ciała? I kto chciałby
zbawienia za taką cenę? Z pewnością choroba nie
wydaje się być decyzją. Bo i też nikt nie chciałby tak naprawdę uwierzyć,
że chce być chory. Być może potrafi on zaakceptować tę ideę w teorii,
lecz bardzo rzadko, jeżeli w ogóle, jest ona konsekwentnie stosowana
do wszystkich konkretnych form choroby, zarówno w jednostkowym postrzeganiu
samego siebie, jak i w postrzeganiu wszystkich innych. Bo i też nie
na tym poziomie nauczyciel Boga przywołuje cud uzdrowienia. Nie zwraca
on uwagi na umysł i ciało, widząc tylko jaśniejącą przed sobą twarz
Chrystusa, korygującą wszystkie błędy i uzdrawiającą całe postrzeganie.
Uzdrawianie jest rezultatem rozpoznania przez nauczyciela Bożego, kim
jest ten, kto potrzebuje uzdrowienia. Rozpoznanie to nie ma żadnego
szczególnego odniesienia. Jest ono prawdziwe w stosunku do wszystkiego,
co Bóg stworzył. W nim wszystkie złudzenia zostają uzdrowione. Kiedy nauczycielowi Boga
nie udaje się dokonać uzdrowienia, to jest tak dlatego, że zapomniał,
Kim jest. Czyjaś choroba staje się w ten sposób jego własną. Pozwalając,
aby tak się stało, utożsamił się z koncepcją jaźni drugiej osoby i w
ten sposób pomylił ją z ciałem. Czyniąc tak odmówił akceptacji Przebłagania
dla samego siebie i bynajmniej nie może go zaoferować swemu bratu w
Imię Chrystusa. W istocie nie będzie on w ogóle w stanie rozpoznać swego
brata, ponieważ jego Ojciec nie stworzył ciał, a więc widzi on w swoim
bracie tylko to, co nierzeczywiste. Błędy nie naprawiają błędów, a zniekształcone
postrzeganie nie uzdrawia. Cofnij się teraz o krok, nauczycielu Boga!
Pomyliłeś się. Nie próbuj prowadzić, albowiem sam się zgubiłeś. Zwróć
się prędko do swego Nauczyciela i pozwól sobie zostać uzdrowionym. Dar Przebłagania jest uniwersalny.
Ma on jednakowe zastosowanie dla wszystkich jednostek we wszystkich
okolicznościach. I jest w nim moc uzdrowienia wszystkich ludzi ze wszystkich
form choroby. Nie dawać temu wiary to być niesprawiedliwym wobec Boga,
a w ten sposób być wobec Niego nielojalnym. Chora osoba postrzega siebie
jako oddzieloną od Boga. Czy chciałbyś ją widzieć jako oddzieloną od
ciebie? Twoim zadaniem jest uzdrowić poczucie oddzielenia, które uczyniło
ją chorą. Twoją funkcją jest rozpoznać dla niej, że to, w co wierzy
o sobie samej, nie jest prawdą. To twoje przebaczenie musi jej to pokazać.
Uzdrowienie jest bardzo proste. Dar Przebłagania zostaje otrzymany oraz
dany. Będąc otrzymanym, musi zostać zaakceptowany. A zatem to w otrzymywaniu
leży uzdrowienie. Wszystko inne musi wypływać z tego pojedynczego celu. Kto może ograniczyć moc
Samego Boga? Któż więc może orzec o tym, kto z czego może zostać uzdrowiony,
a co musi pozostać poza Bożą mocą przebaczenia? To jest rzeczywiście
szaleństwo. Do nauczycieli Boga nie należy narzucanie Mu ograniczeń,
ponieważ nie do nich należy osądzanie Jego Syna. A osądzać Jego Syna
to ograniczać jego Ojca. Jedno i drugie jest na równi bez znaczenia.
Jednak nie będzie to zrozumiane, dopóki nauczyciel Boży nie rozpozna,
że są one tym samym błędem. Tutaj otrzymuje on dar Przebłagania, albowiem
odwołuje swój osąd Syna Bożego, akceptując go takim, jakim go Bóg stworzył.
Nie pozostaje on dłużej w oddzieleniu od Boga, określając, gdzie uzdrawianie
powinno być dane, a gdzie wstrzymane. Teraz może on powiedzieć wraz
z Bogiem: „Oto jest mój Syn umiłowany, stworzony doskonałym i na wieczność
takim będący”.
JAKA
JEST ROLA SŁÓW W UZDRAWIANIU?
Ściśle rzecz biorąc, słowa
nie grają żadnej roli w uzdrawianiu. Czynnikiem motywującym jest modlitwa,
czyli prośba. Otrzymujesz to, o co prosisz. To jednak odnosi się do
modlitwy serca, a nie do słów, których używasz w modlitwie. Czasami
słowa i modlitwa są sprzeczne, czasami zgodne. To nie ma znaczenia.
Bóg nie rozumie słów, albowiem zostały one wytworzone przez oddzielone
umysły, aby utrzymać się w iluzji oddzielenia. Słowa mogą być pomocne,
szczególnie dla początkującego, pomagając w skoncentrowaniu się i ułatwiając
wykluczanie lub przynajmniej kontrolę ubocznych myśli. Nie zapominajmy
jednak, że słowa są tylko symbolami symboli. Są one w ten sposób podwójnie
oddalone od rzeczywistości. Jako symbole, słowa mają
całkiem specyficzne odniesienia. Nawet kiedy wydają się najbardziej
abstrakcyjne, to obraz, który przychodzi do umysłu, jest zwykle bardzo
konkretny. O ile specyficzne odniesienie nie pojawi się w umyśle w powiązaniu
ze słowem, to dane słowo nie ma dużego lub żadnego praktycznego znaczenia,
a zatem nie może być pomocą w procesie uzdrawiania. Modlitwa serca nie
jest tak naprawdę prośbą o konkretne rzeczy. Prosi się w niej zawsze
o pewnego rodzaju doświadczenie; prosi się, aby specyficzne rzeczy przyniosły
pożądane, w opinii proszącego, doświadczenie. Słowa więc są symbolami
rzeczy, o które się prosi, zaś rzeczy same w sobie zastępują spodziewane
doświadczenia. Modlitwa o rzeczy z tego
świata przyniesie doświadczenia z tego świata. Jeżeli modlitwa serca
prosi o to, będzie to dane, ponieważ to zostanie otrzymane. Niemożliwe
jest, aby modlitwa serca pozostała bez odpowiedzi w postrzeganiu tego,
który prosi. Jeżeli prosi on o niemożliwe, jeżeli chce tego, co nie
istnieje, lub szuka w swoim sercu złudzeń, wszystko to staje się jego
własnością. Moc jego decyzji daje to jemu tak, jak o to prosi. W tym
leży piekło i Niebo. Jedynie ta moc pozostaje śpiącemu Synowi Boga.
Ona wystarczy. Jego słowa nie mają znaczenia. Tylko Słowo Boga ma jakiekolwiek
znaczenie, ponieważ symbolizuje ono coś, co nie posiada żadnych ludzkich
symboli. Jedynie Duch Święty rozumie, co to Słowo oznacza. I to również
wystarczy. Czy więc nauczyciel Boga
ma w swoim nauczaniu unikać używania słów? Bynajmniej! Jest wielu takich,
do których trzeba dotrzeć poprzez słowa, skoro nie są oni jak na razie
w stanie usłyszeć w ciszy. Nauczyciel Boga musi jednak nauczyć się używać
słów w nowy sposób. Uczy się on stopniowo, jak pozwalać, aby jego słowa
zostały wybrane za niego, przestając samemu decydować o tym, co powie.
Ten proces jest jedynie szczególnym rodzajem lekcji w twoim Kursie
Cudów, która mówi: „Cofnę się o krok i pozwolę Mu prowadzić”. Nauczyciel
Boga przyjmuje słowa, które są mu ofiarowane, oraz daje tak, jak otrzymuje.
Nie kontroluje on kierunku swojej wypowiedzi. Słucha, słyszy i mówi. Główną przeszkodą w tym
aspekcie uczenia się nauczyciela Boga jest jego lęk o słuszność tego,
co słyszy. A to, co słyszy, może być rzeczywiście całkiem zaskakujące.
Może także wydawać się nie mieć wcale związku z prezentowanym problemem,
tak jak on go postrzega, i może istotnie stawiać nauczyciela w sytuacji,
która wydaje się być dla niego kłopotliwa. Wszystko to są osądy bez
żadnej wartości. To jego własne osądy pochodzące z lichej percepcji
samego siebie, którą chce on pozostawić za sobą. Nie osądzaj słów, które
do ciebie przychodzą, lecz ofiaruj je w zaufaniu. Są one dużo mądrzejsze
niż twe własne. Za symbolami Nauczycieli Bożych stoi Słowo Boga. A On
Sam nadaje słowom, których oni używają, moc Swego Ducha, przeistaczając
je z nic nie znaczących symboli w Wezwanie samego Nieba.
Uwalniam świat od wszystkiego TEGO, czym MYŚLaŁEM, że
JEST
Co trzyma świat w okowach,
jak nie tylko twoje przekonania? I co może zbawić świat oprócz twojej
Jaźni? Wiara jest rzeczywiście mocna. Twoje myśli są potężne, a złudzenia
tak silne w swych skutkach, jak silną jest prawda. Szaleniec myśli,
że świat, który widzi, jest rzeczywisty, i w to nie wątpi. Bo też i
nie da się na niego wpłynąć kwestionując skutki jego myśli. Dopiero
kiedy ich źródło zostaje podane w wątpliwość, przychodzi do niego w
końcu nadzieja wolności. Zbawienie jednak można
łatwo osiągnąć, albowiem każdy jest wolny, aby odmienić swój umysł,
a wraz z tym zmieniają się wszystkie jego myśli. Teraz źródło myśli
uległo przesunięciu, albowiem zmiana twojego umysłu oznacza, że zmieniłeś
źródło wszystkich myśli, które myślisz lub kiedykolwiek pomyślałeś,
lub jeszcze pomyślisz. Uwalniasz przeszłość od tego, co myślałeś wcześniej.
Uwalniasz przyszłość od wszystkich odwiecznych myśli o szukaniu tego,
czego nie chcesz znaleźć. Teraźniejszość pozostaje
teraz jedynym czasem. Tutaj, w teraźniejszości, świat zostaje uwolniony.
Gdy bowiem pozwalasz, aby przeszłość została rozwiana, i uwalniasz przyszłość
od swych odwiecznych lęków, znajdujesz drogę ucieczki i dajesz ją światu.
Zniewoliłeś świat wszystkimi swoimi wątpliwościami, lękami i nieszczęściami,
swoim bólem i łzami, a wszystkie twoje smutki przytłaczają go i czynią
świat więźniem twych przekonań. Śmierć uderza w niego wszędzie, ponieważ
ty przechowujesz w swym umyśle gorzkie myśli śmierci. Świat sam w sobie jest
niczym. Twój umysł musi mu nadać znaczenie. To, co w nim widzisz, to
twe pragnienia odegrane tak, abyś mógł na nie patrzeć i myśleć, że są
prawdziwe. Być może sądzisz, że nie wytworzyłeś świata, lecz przyszedłeś
niechętnie do tego, co było już wytworzone, czekające zaledwie, aż twoje
myśli nadadzą temu znaczenie. Jednak w rzeczywistości znalazłeś dokładnie
to, czego szukałeś, gdy przyszedłeś. Nie ma żadnego świata poza
tym, którego pragniesz, i w tym zawiera się twe ostateczne uwolnienie.
Zmień tylko swoje zdanie na temat tego, co chcesz widzieć, a cały świat
musi się zmienić odpowiednio. Myśli nie opuszczają swego źródła. Ten
centralny temat jest często przedstawiany w tekście i musi się narodzić
w umyśle, jeśli masz zrozumieć dzisiejszą lekcję. To nie duma mówi ci,
że wytworzyłeś świat, który widzisz, i że zmieni się on, gdy ty odmienisz
swój umysł. Lecz to właśnie duma utrzymuje,
że przyszedłeś do świata całkiem od ciebie oddzielonego, nieczułego
na to, co myślisz, i całkiem oderwanego od tego, czymkolwiek zdarzy
ci się pomyśleć, że on jest. Nie ma żadnego świata! Jest to centralna
myśl, której ten kurs stara się nauczać. Nie każdy jest gotowy, aby
ją zaakceptować, a każdy musi pójść tak daleko, na ile potrafi sobie
pozwolić, aby został poprowadzony drogą do prawdy. Wróci on i pójdzie
jeszcze dalej lub może wycofa się na jakiś czas, a potem wróci ponownie. Uzdrowienie jednak jest
darem tych, którzy są gotowi nauczyć się, że nie ma żadnego świata,
i są w stanie przyjąć tę lekcję teraz. Ich gotowość przyniesie im tę
lekcję w formie, którą potrafią zrozumieć i rozpoznać. Niektórzy widzą
ją nagle w momencie śmierci i wstają, aby jej nauczać. Inni znajdują
ją w doświadczeniu nie z tego świata, które pokazuje im, że świat nie
istnieje, ponieważ to, co widzą, musi być prawdą, a jednak jest wyraźnie
sprzeczne ze światem. Inni znów znajdą ją w tym
kursie i w ćwiczeniach, które dziś robimy. Dzisiejsza myśl jest prawdziwa,
ponieważ świat nie istnieje. A jeśli jest on rzeczywiście twym własnym
wymysłem, to możesz go uwolnić od wszystkiego, czym zawsze myślałeś,
że jest, poprzez zwykłą zmianę wszystkich myśli, które nadały mu te
pozory. Chorzy zostają uzdrowieni, gdy pozwalasz odejść wszystkim myślom
o chorobie, a umarli powstają, kiedy pozwalasz, aby myśli o życiu zastąpiły
wszystkie myśli, które kiedykolwiek miałeś o śmierci. Trzeba ponownie położyć
nacisk na lekcję powtarzaną już wcześniej, albowiem zawiera ona w sobie
silną podstawę dla dzisiejszej myśli. Jesteś taki, jakim stworzył cię
Bóg. Nie ma żadnego miejsca, gdzie możesz cierpieć, ani żadnego czasu,
który może wprowadzić zmianę do twego odwiecznego stanu. Jak może istnieć
świat czasu i miejsca, jeśli pozostajesz taki, jakim stworzył cię Bóg? Czym jest dzisiejsza lekcja
jak nie innym sposobem powiedzenia, że poznać Siebie to zbawić świat?
Uwolnić świat od wszelkiego rodzaju bólu to tylko zmienić swoje zdanie
o sobie. Nie ma żadnego świata w oddzieleniu od twoich myśli, ponieważ
myśli nie opuszczają swego źródła, a ty podtrzymujesz świat w swoim
umyśle za pomocą myśli. Jednak jeśli jesteś taki,
jakim stworzył cię Bóg, to nie możesz myśleć w oddzieleniu od Niego
ani wytwarzać czegoś, co nie podziela Jego bezczasowości i Miłości.
Czy są one właściwe światu, który widzisz? Czy świat stwarza tak jak
On? Jeśli nie, to nie jest rzeczywisty i w ogóle nie może istnieć. Jeśli
ty jesteś prawdziwy, to świat, który widzisz, jest fałszywy, albowiem
Boże stworzenie jest pod każdym względem niepodobne do tego świata.
I tak jak Jego Myśl stworzyła ciebie, tak i twoje myśli wytworzyły świat
i muszą go uwolnić, abyś mógł poznać Myśli, które dzielisz z Bogiem. Uwolnij świat! Twoje prawdziwe
stworzenia czekają na to uwolnienie, aby dać ci ojcostwo, nie pochodzące
z iluzji, lecz tak jak Boga, zawarte w prawdzie. Bóg dzieli Swe Ojcostwo
z tobą, który jesteś Jego Synem, albowiem nie czyni On żadnych rozróżnień
między tym, co jest Nim Samym, a tym, co jest wciąż Nim Samym. To, co
On stwarza, nie jest od Niego oderwane i nie ma miejsca, gdzie Ojciec
się kończy, a Syn zaczyna jako coś oddzielonego od Niego. Nie ma żadnego świata,
ponieważ jest on myślą oderwaną od Boga, wytworzoną, aby oddzielić Ojca
i Syna oraz oderwać część Samego Boga i w ten sposób zniszczyć Jego
Pełnię. Czy świat wywodzący się z tej myśli może być prawdziwy? Czy
może on gdziekolwiek istnieć? Zaprzecz złudzeniom, lecz zaakceptuj prawdę.
Zaprzecz temu, że jesteś cieniem rzuconym na krótko na umierający świat.
Uwolnij swój umysł, a ujrzysz uwolniony świat. Naszym celem dzisiaj jest
uwolnić świat od wszystkich błahych myśli, które kiedykolwiek mieliśmy
o nim i o wszystkich żyjących istotach, które w nim widzimy. Nie mogą
one tam istnieć. Bo i też my nie możemy tam istnieć. Albowiem razem
z nimi jesteśmy w domu, który przygotował dla nas nasz Ojciec. I my,
którzy jesteśmy tacy, jakimi On nas stworzył, chcemy dziś uwolnić świat
od każdej z naszych iluzji tak, abyśmy byli wolni. Piętnastominutowe okresy
ćwiczeń, które wykonujemy dzisiaj dwukrotnie, zacznij od tego: Ja, który pozostaję
taki, jakim stworzył mnie Bóg, chcę uwolnić świat
od wszystkiego tego, czym myślałem, że jest. Ja bowiem jestem
prawdziwy, ponieważ świat taki nie jest, i chcę poznać moją
własną rzeczywistość. Następnie
po prostu odpocznij, w czujności, lecz bez wysiłku, i pozwól, by twój
umysł został w ciszy odmieniony, tak aby świat został uwolniony wraz
z tobą. Gdy wysyłasz te myśli,
by błogosławiły świat, możesz nie zdawać sobie sprawy, że uzdrowienie
przychodzi do wielu braci na odległych krańcach świata, jak również
do tych, których widzisz w pobliżu. Jednak odczujesz swoje własne uwolnienie,
chociaż może jeszcze w pełni nie rozumiesz, że nigdy nie mógłbyś zostać
uwolniony sam. W ciągu dnia zwiększaj
wolność wysyłaną całemu światu poprzez twoje myśli i powiedz, kiedykolwiek
kusi cię, aby wyprzeć się mocy prostej zmiany twojego umysłu: Uwalniam świat od
wszystkiego tego, czym myślałem, że jest, i wybieram w zamian
moją własną rzeczywistość. Lekcja 132
Uzdrowienie jest
uwolnieniem od lęku Pamiętaj, że twoją
chorobą jest rzutowana na zewnątrz tożsamość siebie. Rozpoznaj, że choroba
pochodzi z umysłu oraz że nie ma nic wspólnego z ciałem. Jaka jest
„cena” tego rozpoznania? Ceną jest cały świat, który widzisz. Wystarczy jedynie,
że powstaniesz i powiesz: „Nie mam z tego żadnego pożytku”. Nie ma
żadnej formy choroby, która nie zostałaby natychmiast uzdrowiona. Gdy pozwalasz sobie
samemu zostać uzdrowionym, widzisz, jak zostają wraz z tobą uzdrowieni
wszyscy ci, którzy są dokoła ciebie lub którzy przychodzą ci na myśl,
lub których dotykasz, lub którzy wydają się nie mieć z tobą żadnego
kontaktu. Gdybyś choćby przez
jedną chwilę uświadomił sobie moc uzdrawiania, którą jaśniejące w
Tobie odbicie Boga może przynieść całemu światu, to nie mógłbyś się
doczekać, aby oczyścić lustro swojego umysłu na przyjęcie obrazu świętości,
która uzdrawia świat.
CHOROBA
JEST OBRONĄ PRZED PRAWDĄ
Nikt nie może uzdrawiać,
jeśli nie rozumie, jakiemu celowi choroba wydaje się służyć. Albowiem
wtedy rozumie on również, że jej cel nie ma żadnego znaczenia. Pozbawiona
podstawy i jakiegokolwiek sensownego celu nie może ona w ogóle istnieć.
Gdy to zostaje rozpoznane, uzdrowienie staje się automatyczne. Rozwiewa
ono tę nic nie znaczącą iluzję stosując to samo podejście, które niesie
wszystkie iluzje do prawdy i po prostu zostawia je tam, aby zniknęły. Choroba nie jest przypadkiem.
Tak jak wszystkie mechanizmy obronne, jest ona szalonym wynalazkiem
służącym okłamywaniu samego siebie. I tak jak w przypadku całej reszty,
jej celem jest ukrycie rzeczywistości, atakowanie i zmienianie jej,
czynienie jej niedorzeczną, wypaczanie i wykrzywianie jej lub sprowadzanie
do małej garstki porozrzucanych części. Zadaniem wszystkich mechanizmów
obronnych jest powstrzymywanie prawdy od bycia pełną. Części są widziane
tak, jak gdyby każda stanowiła pełnię sama w sobie. Mechanizmy obronne nie
są niezamierzone, bo też nie są wytwarzane nieświadomie. Są one sekretnymi
magicznymi różdżkami, którymi wymachujesz, kiedy prawda wydaje się zagrażać
temu, w co chciałbyś wierzyć. Wydają się one być nieświadome jedynie
z powodu szybkości, z jaką postanawiasz ich używać. W tej sekundzie
lub nawet mniej, w której zostaje podjęty wybór, rozpoznajesz dokładnie
to, co usiłujesz zrobić, a następnie zaczynasz myśleć, że jest to zrobione. Któż oprócz ciebie samego
ocenia zagrożenie, decyduje, że ucieczka jest konieczna i ustawia ciąg
mechanizmów obronnych, aby zredukować zagrożenie, które zostało osądzone
jako prawdziwe? Wszystkiego tego nie da się zrobić nieświadomie. Później
jednak twój plan wymaga, abyś zapomniał, że ty go wytworzyłeś, tak że
wydaje się on być zewnętrzny wobec twojego zamiaru, rozgrywający się
poza stanem twojego umysłu, stanowiący rezultat o rzeczywistym wpływie
na ciebie, nie zaś wywołany przez ciebie samego. Właśnie to szybkie zapominanie
roli, którą odgrywasz w wytwarzaniu swojej „rzeczywistości”, sprawia,
że mechanizmy obronne wydają się być poza twoją kontrolą. Lecz możesz
sobie przypomnieć to, co zapomniałeś, jeżeli wyrazisz chęć, aby jeszcze
raz rozważyć decyzję, która jest podwójnie zasłonięta przez niepamięć.
To, że nie pamiętasz, jest tylko znakiem, że ta decyzja wciąż pozostaje
w mocy, jeśli chodzi o twoje pragnienia. Nie bierz tego za fakt. Mechanizmy
obronne sprawiają, że fakty są nie do rozpoznania. Taki jest ich cel
i to właśnie czynią. Każdy mechanizm obronny
bierze okruchy całości, gromadzi je bez względu na wszystkie ich prawdziwe
związki i w ten sposób konstruuje złudzenie całości, której nie ma.
Poczucie zagrożenia zostaje narzucone właśnie przez ten proces, a nie
przez jakiś rezultat, który może z niego wyniknąć. Kiedy części są wyrwane
z całości i postrzegane jako oddzielone oraz stanowiące całości same
w sobie, stają się one symbolami reprezentującymi atak na całość, odnoszącymi
sukces w rezultacie i nigdy już nie do zobaczenia jako całość. Jednak
ty zapomniałeś, że oznaczają one jedynie twoją decyzję o tym, co powinno
być rzeczywiste, zajmując miejsce tego, co jest rzeczywiste. Choroba
jest decyzją. Nie jest to rzecz, która ci się przydarza, zupełnie nieproszona,
osłabiająca cię i przynosząca cierpienie. Jest to wybór, którego dokonujesz,
plan, który układasz, gdy na krótką chwilę prawda pojawia się w twym
omamionym umyśle, a cały twój świat wydaje się chwiać i gotować do upadku.
Teraz jesteś chory, tak aby prawda mogła odejść i nie zagrażać już dłużej
ustalonym przez ciebie porządkom. Dlaczego uważasz, że choroba
może z powodzeniem ochronić cię przed prawdą? Ponieważ udowadnia ona,
że ciało nie jest oddzielone od ciebie, a więc ty musisz być oddzielony
od prawdy. Odczuwasz ból, ponieważ odczuwa go ciało, a w tym bólu stajesz
się jednym z nim. W ten sposób twoja „prawdziwa” tożsamość zostaje zachowana,
a dziwna nawiedzająca cię myśl, że mógłbyś być czymś więcej niż ta mała
garść prochu, zostaje stłumiona i uciszona. Spójrz bowiem: ten proch
może sprawić ci ból, powykręcać twe kończyny i zatrzymać twe serce rozkazując
ci, abyś umarł i przestał istnieć. W ten sposób ciało jest
silniejsze niż prawda, która prosi cię, byś żył, lecz nie może przezwyciężyć
twego wyboru śmierci. Tak więc ciało jest potężniejsze niż życie wieczne,
Niebo bardziej kruche niż piekło, a Boży projekt zbawienia Jego Syna
pozostający w sprzeczności z decyzją silniejszą niż Jego Wola. Jego
Syn jest prochem, Ojciec niekompletny, a chaos zasiada tryumfalnie na
Jego tronie. Tak wygląda twe planowanie
swojej własnej obrony. I wierzysz, że Niebo drży przed tak szalonymi
atakami razem z Bogiem oślepionym twoimi iluzjami, prawdą obróconą w
kłamstwa oraz całym wszechświatem zniewolonym prawami, które chciałyby
mu narzucić twoje mechanizmy obronne. Jednak kto wierzy w iluzje jak
nie tylko ten, kto je wymyślił? Któż inny może je widzieć i reagować
na nie, jak gdyby były prawdą? Bóg nic nie wie o twoich
planach zmiany Jego Woli. Wszechświat pozostaje obojętny na prawa, za
pomocą których zamierzałeś nim rządzić. Niebo zaś nie ugięło się przed
piekłem, bo i życie nie ugięło się przed śmiercią. Możesz jedynie dokonać
wyboru, by myśleć, że umierasz, chorujesz lub wypaczasz prawdę w jakikolwiek
sposób. To, co jest stworzone, istnieje w oderwaniu od tego wszystkiego.
Mechanizmy obronne są planami pokonania tego, czego nie da się zaatakować.
To, co jest niezmienne, nie może się zmienić. A to, co jest w pełni
bezgrzeszne, nie może zgrzeszyć. Taka jest prosta prawda.
Nie ucieka się ona do siły ani do tryumfu. Nie nakazuje posłuszeństwa
ani też nie stara się udowodnić, jak żałosne i daremne są twe próby
planowania mechanizmów obronnych, które miałyby ją zmienić. Prawda chce
jedynie dać ci szczęście, albowiem taki jest jej cel. Może wzdycha trochę,
kiedy odrzucasz jej dary, jednak wie z absolutną pewnością, że to, czego
chce dla ciebie Bóg, musi zostać przyjęte. To właśnie ten fakt demonstruje,
że czas jest złudzeniem. Albowiem czas każe ci myśleć, że to, co Bóg
ci dał, nie jest prawdą teraz, tak jak nią być musi. Myśli Boga istnieją
całkowicie w oderwaniu od czasu. Albowiem czas jest jeszcze jednym pozbawionym
sensu mechanizmem obronnym, który wytworzyłeś przeciwko prawdzie. Jednak
to, czego Bóg chce, jest tutaj, a ty pozostajesz taki, jakim On cię
stworzył. Prawda ma moc wykraczającą
daleko ponad obronę, ponieważ żadne złudzenia nie mogą pozostać tam,
gdzie pozwolono wejść prawdzie. Przychodzi ona do każdego umysłu, który
chce złożyć swą broń i przestać się bawić szaleństwem. Da się ją znaleźć
w każdej chwili: dzisiaj, jeśli zechcesz wybrać praktykę radosnego witania
prawdy. To jest dziś naszym celem.
Przeznaczymy dwa razy po piętnaście minut na to, aby prosić prawdę,
by do nas przyszła i uwolniła nas. Prawda zaś przyjdzie, ponieważ nigdy
nie istniała w oddzieleniu od nas. Ona tylko czeka na to zwykłe zaproszenie,
które jej dziś oferujemy. Wprowadzamy je uzdrawiającą modlitwą, tak
by pomóc sobie wznieść się ponad postawę obronną i pozwolić prawdzie,
aby była taka jak zawsze: Choroba jest obroną przed prawdą. Zaakceptuję prawdę
o tym, czym jestem, i pozwolę, aby mój umysł został dziś w pełni
uzdrowiony. Uzdrowienie rozbłyśnie
w twoim otwartym umyśle w chwili, gdy pokój i prawda powstaną, aby zająć
miejsce wojny i próżnych wymysłów. Nie będzie żadnych ciemnych zaułków,
które choroba może zataić i obronić przed światłem prawdy. Nie pozostaną
w twym umyśle żadne mroczne postacie z twoich snów ani też ich niejasne
i bezsensowne dążenia do dwoistych, obłędnie poszukiwanych celów. Zostanie
on uzdrowiony z wszelkich chorobliwych pragnień, którym próbował pozwalać
ciału okazywać posłuszeństwo. Teraz ciało jest uzdrowione,
ponieważ zostało poddane uśmierzeniu źródło choroby. Rozpoznasz zaś,
że ćwiczyłeś właściwie, na podstawie tego: nie powinno się w ogóle odczuwać
ciała. Jeśli ci się powiodło, nie będzie żadnego odczucia stanu choroby
czy zdrowia, bólu czy przyjemności. Nie ma w umyśle żadnej reakcji na
to, co robi ciało. Pozostaje tylko użyteczność ciała i nic więcej. Być może nie uświadamiasz
sobie, że usuwa to ograniczenia, które nałożyłeś na ciało poprzez cele,
jakie mu nadałeś. Gdy zostają one odłożone na bok, siła, jaką ma ciało,
będzie zawsze wystarczająca, aby służyć wszystkim prawdziwie użytecznym
celom. Zdrowie ciała jest w pełni zagwarantowane, ponieważ nie jest
ono ograniczone czasem, pogodą czy zmęczeniem, jedzeniem i piciem ani
żadnymi prawami, do których przestrzegania zmuszałeś je wcześniej. Nie
musisz teraz nic robić, aby je uzdrowić, ponieważ choroba stała się
niemożliwa. Jednak ochronę tę trzeba
podtrzymywać poprzez uważne obserwowanie. Jeśli pozwolisz swemu umysłowi
przygarniać atakujące myśli, wydawać osądy lub snuć plany na niepewną
przyszłość, to postawiłeś siebie ponownie na niewłaściwym miejscu oraz
wytworzyłeś cielesną tożsamość, która zaatakuje ciało, ponieważ umysł
jest chory. Kiedy tylko to się wydarzy,
zaradź temu natychmiast nie pozwalając, aby raniła cię więcej twoja
postawa obronna. Nie trać orientacji co do tego, co musi zostać uzdrowione,
lecz powiedz sobie: Zapomniałem, czym naprawdę jestem, ponieważ pomyliłem
moje ciało z sobą samym. Choroba jest obroną
przed prawdą. Lecz ja nie jestem
ciałem. A mój umysł nie jest w stanie atakować. Tak więc nie mogę
być chory. Lekcja 136
KIEDY
JESTEM UZDROWIONY, NIE JESTEM UZDROWIONY SAM
Dzisiejsza idea pozostaje
centralną myślą, na której opiera się zbawienie. Albowiem uzdrowienie
jest przeciwieństwem wszystkich idei świata, które kładą nacisk na chorobę
i na oddzielne stany. Choroba stanowi odsunięcie się od innych oraz
zamknięcie przed zjednoczeniem. Staje się ona drzwiami, które zamykają
się za odrębną jaźnią oraz trzymają ją w izolacji i osamotnieniu. Choroba jest izolacją.
Albowiem wydaje się ona trzymać jedną jaźń w oderwaniu od wszystkich
innych, tak by znosiła ból, którego inni nie czują. Nadaje ona ciału
ostateczną moc, by urzeczywistniło oddzielenie i trzymało umysł w samotnej
celi, rozdwojony i przedzielony na części przez masywną ścianę schorowanego
ciała, której nie może przekroczyć. Świat jest posłuszny prawom,
którym służy choroba, ale uzdrowienie działa w oderwaniu od nich. Jest
niemożliwe, aby ktokolwiek został uzdrowiony sam. W chorobie pozostaje
on oderwany i oddzielony. Uzdrowienie jednak jest jego własną decyzją,
by na nowo stanowić jedność oraz by zaakceptować swoją Jaźń ze wszystkimi
Jej częściami nienaruszonymi i nietykalnymi. W chorobie jego Jaźń wydaje
się być rozdarta na części oraz pozbawiona jedności, która daje Jej
życie. Jednak uzdrowienie zostaje osiągnięte, gdy ktokolwiek zobaczy,
że ciało nie ma żadnej mocy, by zaatakować uniwersalną jedność Syna
Bożego. Choroba chciałaby udowodnić,
że to kłamstwa są prawdą. Lecz uzdrowienie demonstruje, że to prawda
jest prawdziwa. Oddzielenie, które chciałaby narzucić choroba, tak naprawdę
nigdy się nie wydarzyło. Być uzdrowionym to po prostu zaakceptować to,
co zawsze było prostą prawdą i zawsze pozostanie dokładnie takie, jakie
odwiecznie było. Jednak oczom przyzwyczajonym do złudzeń trzeba pokazać,
że to, na co patrzą, jest fałszywe. Tak więc uzdrowienie, nigdy niepotrzebne
samej prawdzie, musi zademonstrować, że choroba nie jest prawdziwa. Uzdrowienie można by więc
nazwać przeciw-snem, który unieważnia sen o chorobie w imię prawdy,
lecz nie w samej prawdzie. Tak jak przebaczenie nie zwraca uwagi na
wszystkie grzechy, które nigdy nie zostały popełnione, tak i uzdrowienie
usuwa jedynie złudzenia, których nigdy nie było. Tak samo jak prawdziwy
świat powstanie, by zająć miejsce tego, czego w ogóle nigdy nie było,
tak i uzdrowienie ofiarowuje przywrócenie stanu pierwotnego w miejsce
wszystkich wyobrażonych stanów i fałszywych idei wyhaftowanych przez
sny na obrazach prawdy. Nie sądź jednak, że uzdrawianie
jest niegodne pełnionej tutaj przez ciebie funkcji. Albowiem anty-Chrystus
staje się potężniejszy niż Chrystus dla tych, którzy śnią o tym, że
świat jest prawdziwy. Ciało wydaje się być trwalsze i bardziej stałe
niż umysł. Miłość zaś staje się snem, podczas gdy lęk pozostaje jedyną
rzeczywistością, którą można zobaczyć, uzasadnić i w pełni zrozumieć. Tak jak przebaczenie rozprasza
swym światłem wszelki grzech, a prawdziwy świat zajmie miejsce tego,
co wytworzyłeś, tak też uzdrowienie musi zastąpić fantazje o chorobie,
które stawiasz przed prostą prawdą. Gdy zobaczyło się, że choroba zniknęła
pomimo wszystkich praw, które utrzymują, że musi być prawdziwa, wówczas
została udzielona odpowiedź na pytania. Praw tych zaś nie da się dłużej
pielęgnować ani przestrzegać. Uzdrowienie jest wolnością.
Demonstruje ono bowiem, że sny nie przezwyciężą prawdy. W uzdrowieniu
się współuczestniczy. I poprzez tę cechę udowadnia ono, że prawa odmienne
od tych, które utrzymują, że choroba jest nieunikniona, są silniejsze
niż ich chore przeciwieństwa. Uzdrowienie jest siłą. Albowiem to jego
łagodną dłonią pokonuje się słabość, a umysły, które były odgrodzone
murem wewnątrz ciała, mogą połączyć się z innymi umysłami tak, by być
na zawsze silne. Uzdrawianie, przebaczenie
i radosna wymiana całego świata żalu na świat, do którego smutek wejść
nie może, są środkami, przy pomocy których Duch Święty ponagla cię,
byś za Nim podążył. Jego łagodne lekcje nauczają, jak łatwo zbawienie
może być twoje: jakże mało praktyki potrzebujesz, aby pozwolić, by Jego
prawa zastąpiły te, które ty wytworzyłeś po to, aby uczynić siebie więźniem
śmierci. Jego życie staje się twoim własnym, gdy udzielasz Mu tej niewielkiej
pomocy, o którą On prosi, aby uwolnić cię od wszystkiego, co kiedykolwiek
zadało ci ból. Gdy pozwalasz sobie samemu
zostać uzdrowionym, widzisz, jak zostają wraz z tobą uzdrowieni wszyscy
ci, którzy są dokoła ciebie lub którzy przychodzą ci na myśl, lub których
dotykasz, lub którzy wydają się nie mieć z tobą żadnego kontaktu. Być
może nie rozpoznasz ich wszystkich, bo i też nie zdajesz sobie sprawy,
jak wielki jest twój dar dla całego świata, gdy pozwalasz, aby przyszło
do ciebie uzdrowienie. Nigdy jednak nie jesteś uzdrowiony sam. Legiony
za legionami otrzymają dar, który ty otrzymujesz, gdy zostajesz uzdrowiony. Ci, którzy są uzdrowieni,
stają się instrumentem uzdrawiania. Ponadto nie upływa żaden czas pomiędzy
chwilą ich uzdrowienia a całą łaską uzdrowienia daną im po to, by ją
dawali. Przeciwieństwo Boga nie istnieje, a ten, kto go nie akceptuje
w swoim umyśle, staje się przystanią, gdzie znużeni mogą odpocząć. Albowiem
tutaj ofiarowana jest prawda i tutaj wszystkie złudzenia zostają sprowadzone
do prawdy. Czy nie ofiarowałbyś schronienia
dla Woli Bożej? Ty po prostu zapraszasz Siebie do domu. A czy można
odmówić takiemu zaproszeniu? Poproś, aby nastąpiło to, co nieuniknione,
a nigdy nie doznasz niepowodzenia. Inny wybór to jedynie prosić to,
co nie może istnieć, aby istniało, a to nie może się powieść. Dzisiaj
prosimy, by tylko prawda zajmowała nasze umysły: by myśli uzdrowienia
przechodziły dziś od tego, co jest uzdrowione, do tego, co musi jeszcze
zostać uzdrowione, świadomi, że jedno i drugie wydarzy się jako jedno. Będziemy przypominać sobie
co godzinę, że naszą funkcją jest pozwolić, aby nasze umysły zostały
uzdrowione, tak byśmy mogli nieść uzdrowienie światu, wymieniając przekleństwo
na błogosławieństwo, ból na radość, a oddzielenie na pokój Boga. Czyż
nie warto przeznaczyć jednej minuty w ciągu godziny, by otrzymać dar
taki jak ten? Czy odrobina czasu nie jest małym kosztem do zaoferowania
za dar wszystkiego? Musimy jednak być na taki
dar przygotowani. Tak więc zaczniemy dzień od tego i poświęcimy dziesięć
minut następującym myślom, którymi również zakończymy ten dzień wieczorem: Kiedy jestem uzdrowiony, nie jestem uzdrowiony
sam. I chciałbym dzielić
me uzdrowienie ze światem, tak aby choroba mogła
być wyparta z umysłu jedynego Syna Boga, który jest moją jedyną
Jaźnią. Niech tego właśnie dnia
uzdrowienie nastanie poprzez ciebie. A gdy odpoczywasz w spokoju, bądź
gotowy, by dawać tak, jak otrzymujesz, by utrzymywać tylko to, co dajesz,
i by przyjąć Słowo Boga w miejsce wszystkich niemądrych myśli, które
kiedykolwiek zostały wyobrażone. Teraz łączymy się, aby uzdrowić wszystko
to, co było chore, i by zaofiarować błogosławieństwo tam, gdzie był
atak. Bo i nie pozwolimy sobie zapomnieć tej funkcji z każdą upływającą
godziną dzisiejszego dnia, pamiętając o naszym celu poprzez tę myśl: Kiedy jestem uzdrowiony, nie jestem uzdrowiony
sam. I chcę pobłogosławić mych braci, ponieważ ch |