JESTEM ŚWIATŁEM ŚWIATA

 

 

Lekcje 61 – 90

 

Kurs Cudów, Ćwiczenia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tytuł oryginału: A Course In Miracles,

Workbook, Lessons 61-90

 

 

Tłumaczenie: Rafał Wereżyński

 

Redakcja: Agnieszka Sidorska

 

 Copyright 2006 for the Polish edition by
A Course In Miracles International Poland, Inc.

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wprowadzenie do Tekstu Kursu Cudów

 

To jest kurs cudów. Jest to kurs obowiązkowy. Tylko czas, kiedy go podejmiesz, jest dobrowolny.

Wolna wola nie oznacza, że możesz ułożyć program. Oznacza tylko, że możesz wybrać to, co chcesz podjąć w danym czasie.

Celem tego kursu nie jest uczenie znaczenia miłości, albowiem jest to ponad tym, czego można nauczyć. Jego celem jest jednak usunięcie blokad dla uświadomienia sobie obecności miłości, która jest twoim naturalnym dziedzictwem.

Przeciwieństwem miłości jest lęk, lecz to, co jest wszechogarniające, nie może mieć przeciwieństwa.

Kurs ten można więc bardzo prosto podsumować w ten sposób:

 

 

Temu, co rzeczywiste, nie można zagrozić.

To, co nierzeczywiste, nie istnieje.

 

W tym zawiera się pokój Boży.

 


Lekcja 61

Jestem światłem świata.

Kto jest światłem świata, jeśli nie Syn Boga? Deklarując to, stwierdzasz po prostu prawdę o sobie samym. Nie okazujesz w ten sposób dumy ani arogancji, ani też nie oszukujesz samego siebie. Ta myśl nie odnosi się do wyobrażenia, które masz na swój temat. Nie dotyczy żadnych cech, którymi obdarzyłeś swe bożki. Głosi ona po prostu prawdę o tobie – takim jakim stworzył cię Bóg.

Dzisiejsza idea dla ego jest kwintesencją samouwielbienia. Ego nie rozumie pokory, ponieważ myli ją z upokorzeniem. Pokora oznacza akceptację własnej roli w zbawieniu i nieprzyjmowanie żadnej innej. Upieranie się więc, że nie możesz być światłem świata, mimo że jest to funkcja dana ci przez Boga, nie może być pokorą. Dlatego okazujesz arogancję, gdy twierdzisz, że nie jesteś godzien tej funkcji. Arogancja zawsze pochodzi od ego.

Jeżeli chcesz być naprawdę pokorny, to musisz zaakceptować dzisiejszą myśl, ponieważ Głos Boga mówi ci, że jest prawdziwa. W ten sposób zaczynasz przyjmować swoją faktyczną funkcję na ziemi. Robisz wielki krok na drodze do zajęcia prawowitego miejsca w zbawieniu. Potwierdzasz tym samym jednoznacznie swoje prawo do zbawienia oraz uznajesz moc, którą ci dano, byś zbawił innych.

Przypominaj sobie dzisiejszą myśl jak najczęściej. Jest ona doskonałą odpowiedzią na wszelkie złudzenia, a więc i na każdą pokusę. Kiedy ją ćwiczysz, wszystkie wyobrażenia, które wytworzyłeś o sobie, stają w świetle prawdy. W ten sposób zostajesz uwolniony od swego brzemienia i możesz odejść w pokoju, z pełną świadomością celu.

Powinieneś dzisiaj wykonać jak najwięcej ćwiczeń. Żadne z nich nie musi przekroczyć minuty lub dwóch. Na początku powiedz:

Jestem światłem świata.

Jest to moja jedyna funkcja.

I dlatego tu jestem.

Następnie przez chwilę pomyśl o tym, co powiedziałeś. Jeżeli sytuacja na to pozwala, zamknij oczy. Niech przypłyną do ciebie różne pokrewne myśli, lecz jeśli zauważysz, że za bardzo zaczynają odbiegać od głównej idei, wypowiedz ją jeszcze raz.

Najważniejsze, żebyś ten dzień rozpoczął i zakończył tymi ćwiczeniami. Obudzisz się więc ze świadomością prawdy o sobie, umocnisz się w tym przekonaniu w ciągu dnia, a przed samym snem potwierdzisz swoją funkcję i jedyny cel. Jeżeli uznasz, że to ci pomaga, możesz przedłużyć poranny i wieczorny okres ćwiczeń.

Dzisiejsza myśl przyćmiewa wszystkie małostkowe poglądy ego na temat twojego celu oraz tego, czym jesteś. Jakże może być inaczej, skoro to ty przynosisz zbawienie światu? Dzisiejsza myśl rozpoczyna serię gigantycznych kroków, które podejmiesz w ciągu kilku następnych tygodni. Rozpocznij więc dzisiaj budowanie solidnego fundamentu dalszych postępów. Jesteś światłem świata. Bóg oparł na tobie plan zbawienia własnego Syna.

 


Lekcja 62

Przebaczenie to moja funkcja, ponieważ jestem światłem świata.

Przebaczając, wyprowadzasz świat z ciemności do światła. Przebaczając, rozpoznajesz światło, w którym widzisz. Przebaczenie więc świadczy o tym, że jesteś światłem świata. Gdy przebaczasz, prawda o tobie powraca do twej pamięci. Dlatego w przebaczeniu zawiera się twoje zbawienie.

Wszelkie złudzenia, jakie masz o sobie i o świecie, są dokładnie tym samym. Dlatego przez każdy akt przebaczenia ofiarujesz dar samemu sobie. Skoro zaprzeczyłeś swojej Tożsamości, atakując stworzenie i jego Stwórcę, musisz teraz dowiedzieć się, kim w rzeczywistości jesteś. A więc uczysz się, w jaki sposób przypomnieć sobie prawdę. Albowiem atak trzeba zastąpić przebaczeniem, aby idee śmierci zostały zastąpione ideami życia.

Pamiętaj, że gdy atakujesz, odwołujesz się do własnej słabości, zaś gdy przebaczasz, odwołujesz się do siły Chrystusa w sobie. Czy zaczynasz rozumieć, czego doświadczysz dzięki przebaczeniu? Nie będziesz więcej czuł żadnej słabości, napięcia i zmęczenia. Zniknie cały twój strach, wina i ból. Ponownie uświadomisz sobie moc i nietykalność, które Bóg dał Swojemu Synowi.

Cieszmy się więc, że możemy zacząć i zakończyć ten dzień w ten sam sposób: ćwicząc dzisiejszą myśl. Będziemy jej z radością używać jak najczęściej w ciągu dnia. Myśl ta pomoże ci dzisiaj osiągnąć szczęście, którego Bóg pragnie dla ciebie. To właśnie dzięki tej idei otaczający cię ludzie, jak również osoby, które wydają się być oddalone w czasie i przestrzeni, będą dzielić to szczęście razem z tobą.

Powtarzaj dzisiaj jak najczęściej, jeśli to możliwe z zamkniętymi oczami:

Przebaczenie to moja funkcja,

ponieważ jestem światłem świata.

Wypełnię swoją funkcję i będę szczęśliwy.

Następnie przez minutę lub dwie pomyśl o swojej funkcji, a także o szczęściu i uwolnieniu, które ci przyniesie. Niech myśli związane z powyższymi słowami przepływają swobodnie. Te słowa są bowiem bliskie twemu sercu, a umysł ci podpowie, że są prawdziwe. Powtórz dzisiejszą myśl za każdym razem, gdy się rozproszysz i dodaj:

Będę o tym pamiętał, bo chcę być szczęśliwy.


Lekcja 63

Dzięki mojemu przebaczeniu światło świata przynosi pokój każdemu umysłowi.

Jakże jesteś święty! Możesz bowiem ofiarować pokój każdemu umysłowi. Jakże jesteś błogosławiony! Możesz rozpoznać środki pozwalające, by dokonało się to dzięki tobie. Cóż mogłoby Ci przynieść większe szczęście?

Mając taką funkcję, jesteś rzeczywiście światłem świata. Syn Boga szuka u ciebie odkupienia. A ponieważ należy ono do ciebie, możesz mu je dać. Nie zastępuj go żadnym małostkowym celem ani bezsensownym pragnieniem, bo zapomnisz o swej funkcji i zostawisz Syna Bożego w piekle. To nie jest jakaś błaha prośba. Jesteś proszony o przyjęcie zbawienia, po to byś mógł je dawać.

Mamy świadomość znaczenia naszej funkcji, a więc będziemy sobie dzisiaj chętnie i często o niej przypominać. Rozpoczniemy ten dzień od przyznania, że wiemy, co jest naszą funkcją, i pomyślimy o niej również na zakończenie dnia. A przez cały dzień powtarzajmy jak najczęściej:

Dzięki mojemu przebaczeniu światło świata

przynosi pokój każdemu umysłowi.

Jestem środkiem, któremu Bóg powierzył

zbawienie świata.

Przeznacz minutę lub dwie na rozważenie tych słów i pozwól, by pojawiły się inne pokrewne myśli. Prawdopodobnie najłatwiej będzie ci wykonać to ćwiczenie z zamkniętymi oczami. Nie czekaj jednak na taką możliwość. Nie zmarnuj żadnej okazji do ugruntowania dzisiejszej myśli. Pamiętaj, że Syn Boga szuka u ciebie swojego zbawienia. A któż, jeśli nie twoja Jaźń, jest Synem Bożym?


Lekcja 64

Nie zapomnę dziś o swojej funkcji.

Dzisiejsza myśl jest po prostu innym sposobem powiedzenia: obym nie ulegał pokusie. Świat, który widzisz, przyćmiewa twoją funkcję przebaczenia i dostarcza ci powodów, abyś o niej zapomniał. Co więcej, wystawia cię na pokusę, by odrzucić Boga i Jego Syna przez przyjęcie fizycznej postaci. I właśnie na to patrzą oczy ciała.

Wszystko, co pozornie widzisz oczami ciała, jest formą pokusy, ponieważ właśnie po to powstało ciało. Nauczyliśmy się jednak, że Duch Święty inaczej używa wszystkich wytworzonych przez ciebie złudzeń, tak więc widzi w nich również inny cel. Dla Ducha Świętego świat jest miejscem, w którym uczysz się wybaczać sobie wszystko, co uznałeś za grzech. W oczach Ducha Świętego fizyczna pokusa staje się duchowym rozpoznaniem zbawienia.

Powtórzmy w ślad za ostatnimi lekcjami: bycie światłem świata jest tutaj twoją funkcją – funkcją daną ci przez Boga. I tylko z powodu arogancji ego podajesz to w wątpliwość. Jedynie lęk ego sprawia, że uważasz się za niegodnego zadania, które powierzył ci sam Bóg. Zbawienie świata wciąż czeka aż przebaczysz, ponieważ tylko dzięki przebaczeniu Syn Boży ucieknie od wszystkich złudzeń, a więc i od każdej pokusy. To ty jesteś Synem Boga.

Będziesz szczęśliwy jedynie wtedy, gdy wypełnisz funkcję daną ci przez Boga. Twoją funkcją jest bowiem szczęście, a osiągniesz je za pomocą środków, dzięki którym staje się ono nieuniknione. Nie ma innego sposobu. Dlatego za każdym razem, gdy podejmujesz decyzję, czy chcesz wypełnić swoją funkcję, to tak naprawdę wybierasz szczęście lub je odrzucasz.

Pamiętajmy o tym dzisiaj. Przypominajmy sobie o tym rano i wieczorem, jak również w ciągu całego dnia. Przygotowując się rano do podjęcia wszystkich decyzji w ciągu dnia pamiętaj, że są one rzeczywiście bardzo proste. Każda decyzja sprawi, że będziesz szczęśliwy lub nieszczęśliwy. Czy taki wybór może być trudny? Nie daj się zwieść formie danej decyzji. Złożoność formy nie świadczy o zawiłości treści. Ten jeden prosty wybór to podstawa każdej decyzji na ziemi. I jest to jedyny wybór, który rozumie Duch Święty. Dlatego jest to jedyny wybór, jaki istnieje.

Poćwiczmy więc dzisiaj z następującymi myślami:

Nie zapomnę dziś o swojej funkcji.

Nie będę próbował zastąpić Bożej funkcji swoją.

Przebaczę i będę szczęśliwy.

Przynajmniej raz w ciągu dnia zamknij oczy i poświęć od dziesięciu do piętnastu minut na rozważenie tych idei. Jeżeli będziesz pamiętał, jak wielkie znaczenie ma twoja funkcja dla ciebie i dla świata, to inne podobne myśli przyjdą ci z pomocą.

W trakcie kilkuminutowych częstych ćwiczeń z dzisiejszą myślą powtarzaj te zdania oraz myśl tylko o nich, i o niczym więcej. Na początku będzie to trudne, gdyż nie masz jeszcze wprawy w utrzymywaniu dyscypliny umysłu, której wymaga to ćwiczenie. W skupieniu uwagi pomoże ci częste powtarzanie słów: Nie zapomnę dziś o swojej funkcji.

Wymagane są dwie formy tych krótszych ćwiczeń. Niektóre z nich wykonaj z zamkniętymi oczami, skupiając się na myślach, których używasz. Podczas innych ćwiczeń najpierw powtórz te myśli, a następnie rozejrzyj się powoli dookoła, bez selekcji przedmiotów, i powiedz:

Oto świat, którego zbawienie jest moją funkcją.


Lekcja 65

Jedyna funkcja, którą pełnię, pochodzi od Boga.

Dzisiejsza idea jest zarówno potwierdzeniem twojego zaangażowania w zbawienie, jak i przypomnieniem, że nie masz innej funkcji. Te dwie myśli są niezbędne do całkowitego zaangażowania. Zbawienie nie będzie twoim jedynym celem, jeżeli równocześnie dążysz do czegoś innego. Proces akceptacji jedynej funkcji zbawienia obejmuje dwie fazy: utożsamienie się z funkcją zbawienia oraz zrezygnowanie ze wszystkich innych celów, które wymyśliłeś.

Tylko w ten sposób możesz zająć swoje prawowite miejsce wśród zbawicieli świata. Tylko w ten sposób, z całą odpowiedzialnością, możesz powiedzieć: Jedyna funkcja, którą pełnię, pochodzi od Boga. I tylko w ten sposób znajdziesz spokój umysłu.

Poświęć dzisiaj i przez kilka kolejnych dni od dziesięciu do piętnastu minut na dłuższe ćwiczenia. Wykonując je, spróbuj zrozumieć i zaakceptować prawdziwe znaczenie dzisiejszej myśli. Daje ci ona możliwość ucieczki od każdej dostrzeżonej trudności. Ofiaruje ci klucz do drzwi spokoju, bowiem sam je przed sobą zamknąłeś. Daje ci odpowiedź na wszystkie poszukiwania od początku czasu.

Postaraj się wykonywać te codzienne dłuższe ćwiczenia o mniej więcej stałej porze każdego dnia. Spróbuj również określić tę porę od razu, a następnie trzymaj się jej możliwie jak najściślej. Chcemy uporządkować rytm twojego dnia w taki sposób, by czas przeznaczony dla Boga był wyraźnie oddzielony od czasu, który poświęcasz wszelkim nieistotnym celom i zamiarom. Takie zorganizowanie dnia jest częścią długookresowego treningu, za pomocą którego uczysz się dyscypliny. Twój umysł potrzebuje tej dyscypliny, aby Duch Święty mógł go systematycznie używać do waszego wspólnego celu.

Dłuższe ćwiczenia zacznij od powtórzenia dzisiejszej idei. Następnie zamknij oczy, powtórz tę ideę jeszcze raz i uważnie obserwuj swój umysł, wychwytując wszelkie pojawiające się w nim myśli. Na początku nie koncentruj się jedynie na myślach związanych z dzisiejszą ideą. Za to postaraj się odnaleźć każdą myśl, która się z nią kłóci. Gdy tylko ją zauważysz, spróbuj nie angażować się emocjonalnie, lecz pozbądź się jej, mówiąc:

Ta myśl odzwierciedla cel, który powstrzymuje

mnie przed przyjęciem mojej jedynej funkcji.

Po pewnym czasie będzie ci już trudniej odnaleźć jakąś myśl, która zakłóca ci spokój. Spróbuj jednak przez minutę lub trochę dłużej kontynuować to ćwiczenie i wyłapywać wszystkie nieistotne myśli, które wcześniej umknęły twej uwadze. Pamiętaj, że jakiekolwiek napięcie lub nadmierny wysiłek są niepotrzebne. Po wykonaniu tej fazy ćwiczenia powiedz:

Niech na tej czystej karcie zostanie wypisana

moja prawdziwa funkcja.

Nie musisz używać tych samych słów, lecz spróbuj wzbudzić w sobie chęć, aby każdy urojony cel został zastąpiony prawdą.

Następnie powtórz jeszcze raz dzisiejszą myśl, a w końcowej części ćwiczenia spróbuj skupić uwagę na znaczeniu, jakie ta idea ma dla ciebie, zauważ, jak wielką ulgę przyniesie ci jej akceptacja i rozwiązanie raz na zawsze twoich konfliktów, oraz przypomnij sobie, jak bardzo chcesz zbawienia, pomimo tej niemądrej wiary w coś przeciwnego.

W czasie krótszych ćwiczeń, które powinny być wykonywane przynajmniej raz na godzinę, użyj następującego stwierdzenia:

Jedyna funkcja, którą pełnię, pochodzi od Boga.

Nie chcę żadnej innej i nie mam żadnej innej.

Czasami ćwicz z zamkniętymi oczami, a czasem rozejrzyj się dokoła. Bo właśnie to, co teraz widzisz, całkowicie się zmieni, kiedy w pełni zaakceptujesz dzisiejszą myśl.


Lekcja 66

Moje szczęście i funkcja to jedno.

W ostatnich lekcjach, jak pewnie zauważyłeś, podkreślaliśmy związek między wypełnieniem swojej funkcji a osiągnięciem szczęścia. Było to konieczne, ponieważ tak naprawdę nie dostrzegasz tego związku. Te myśli łączy jednak coś więcej niż zwykły związek: one są identyczne. Różnią się wprawdzie formą, lecz mają jednakową treść.

Ego nieustannie kłóci się z Duchem Świętym o definicję twojej funkcji. Kłóci się więc również o definicję twojego szczęścia. Lecz kłótnia ta jest jednostronna. Ego atakuje, a Duch Święty nie odpowiada. Bo On wie, czym jest twoja funkcja. Wie, że jest nią twoje szczęście.

Postarajmy się dziś zakończyć tę absurdalną kłótnię i dotrzeć do prawdy o twojej funkcji. Nie wdawajmy się w bezsensowne spory o to, czym jest twoja funkcja. Zrezygnujmy z beznadziejnych prób definiowania naszego szczęścia i określania sposobów jego osiągnięcia. Przestańmy pobłażać ego oraz wszystkim jego atakom na prawdę. Bądźmy po prostu szczęśliwi, że możemy dowiedzieć się, czym jest prawda.

Dzisiaj celem naszego dłuższego ćwiczenia jest uznanie faktu, że nie tylko istnieje prawdziwy związek między twoim szczęściem a funkcją, którą dał ci Bóg, ale że są one rzeczywiście identyczne. Bóg daje ci tylko szczęście. Dlatego funkcją, którą ci powierzył, musi być szczęście, nawet jeśli pozornie jest inaczej. Dzisiejsze ćwiczenia stanowią próbę wyjścia poza te pozory szczęścia i nieszczęścia, abyśmy wreszcie mogli rozpoznać wspólną treść tam, gdzie ona naprawdę istnieje.

Ćwiczenie, które powinno trwać od dziesięciu do piętnastu minut, rozpocznij od rozważenia następujących myśli:

Bóg daje mi tylko szczęście.

Bóg dał mi moją funkcję.

Dlatego moją funkcją jest szczęście.

Postaraj się dostrzec logikę w tym ciągu myśli, nawet jeśli jeszcze nie akceptujesz wypływającego z nich wniosku. Wniosek mógłby być fałszywy tylko wtedy, gdyby dwie pierwsze myśli były nieprawdziwe. Ćwicząc, pomyślmy przez chwilę o przedstawionych tu przesłankach.

Zgodnie z pierwszą przesłanką Bóg daje ci tylko szczęście. Oczywiście moglibyśmy się co do tego mylić, lecz w takim wypadku trzeba by zdefiniować Boga jako coś, czym nie jest. Miłość nie może ofiarować niczego złego, zaś jakiekolwiek nieszczęście jest złe. Bóg nie może dać czegoś, czego sam nie ma, jak również nie może mieć czegoś, czym nie jest. Bóg, jeżeli nie daje ci tylko szczęścia, jest zły. I wierzysz w taką definicję Boga, jeśli nie akceptujesz pierwszej przesłanki.

Zgodnie z drugą przesłanką Bóg dał ci twoją funkcję. Wiemy już, że twój umysł składa się z dwóch części. Pierwsza, kierowana przez ego, opiera się na złudzeniach. Druga jest domem Ducha Świętego, w którym mieszka prawda. Z tych dwóch przewodników możesz wybrać tylko jednego: ego lub Ducha Świętego. Jedynym rezultatem wyboru ego będzie lęk, zaś Duch Święty zawsze zaofiaruje ci miłość.

Wypływa z tego wniosek, że twoja funkcja została ustanowiona przez Boga za pośrednictwem Jego Głosu, lub jest wytworem ego, którym chciałeś Go zastąpić. Kto mówi prawdę? Bo jeśli twoja funkcja nie pochodzi od Boga, to znaczy, że jest darem ego. Czy ego może jednak zaofiarować jakikolwiek dar, skoro jest złudzeniem, i złudzeniem są jego dary?

Pomyśl o tym dzisiaj podczas dłuższego ćwiczenia. Zauważ, że złudzenie twojej funkcji przybierało wiele form. Spójrz na różne sposoby, za pomocą których starałeś się znaleźć zbawienie pod kierunkiem ego. Czy je znalazłeś? Czy byłeś szczęśliwy? Czy poczułeś spokój? Potrzebujemy dziś absolutnej szczerości. Bądź uczciwy wobec siebie i przypomnij sobie, czym zawsze kończyło się poszukiwanie zbawienia pod egidą ego. Zastanów się również, czy mądrze było oczekiwać szczęścia ze strony czegokolwiek, co zaproponowało ci ego. A ego to jedyna alternatywa dla Głosu Ducha Świętego.

Będziesz posłuszny szaleństwu lub usłyszysz prawdę. Spróbuj dokonać tego wyboru, myśląc o założeniach, na których opiera się wniosek dotyczący naszej funkcji. Możemy wspólnie dzielić tylko tę funkcję, nie żadną inną. Sam Bóg bowiem dzieli ją z nami. Praktykując dzisiejszą myśl robimy kolejny wielki krok w dostrzeżeniu różnicy między tym, co jest jednakowe, a tym, co odmienne. Wszystkie złudzenia stoją po jednej stronie. Zaś cała prawda stoi po drugiej. Spróbujmy dziś zrozumieć, że tylko prawda jest prawdziwa.

Krótsze okresy praktyki przyniosą ci dzisiaj najwięcej korzyści, jeżeli będziesz je podejmował dwa razy na godzinę. Sugerowana jest następująca forma ćwiczenia:

Moje szczęście i funkcja to jedno,

ponieważ Bóg dał mi jedno i drugie.

Nie zabierze ci więcej niż minutę, a prawdopodobnie jeszcze mniej, powolne powtarzanie tych słów oraz pomyślenie o nich przez chwilę, gdy je wypowiadasz.

 


Lekcja 67

Miłość stworzyła mnie Miłością.

Dzisiejsza myśl trafia w samo sedno tego, czym jesteś. Ona tłumaczy, dlaczego jesteś światłem świata i dlaczego Bóg powierzył ci zbawienie świata. Pokazuje też, dlaczego Syn Boga szuka u ciebie swego zbawienia. Zostaje On zbawiony z powodu tego, czym jesteś. Dołożymy dziś wszelkich starań, aby dotrzeć do tej prawdy o tobie, i aby w pełni uświadomić sobie, choćby tylko przez chwilę, że jest to prawdą.

W czasie dłuższych ćwiczeń pomyślimy o twojej rzeczywistości oraz o jej nietkniętej i niezmiennej naturze. Zaczniemy od powtórzenia tej prawdy o tobie, a następnie przeznaczymy kilka minut na dodanie paru podobnych myśli, takich jak:

Świętość stworzyła mnie świętym.

Dobroć stworzyła mnie dobrym.

Życzliwość stworzyła mnie życzliwym.

Doskonałość stworzyła mnie doskonałym.

Można zastosować jakąkolwiek inną cechę, która pasuje do Boga i jest zgodna z tym, w jaki sposób On sam Siebie określa. Spróbujemy dziś wymazać twoją definicję Boga oraz zastąpić ją Jego własną. Położymy również nacisk na to, że jesteś częścią Jego definicji Siebie.

Po rozpatrzeniu kilku myśli związanych z dzisiejszą ideą spróbuj przygotować się do rozpoznania prawdy przez uwolnienie na krótką chwilę wszystkich swoich myśli. Postaraj się następnie sięgnąć do znajdującej się w tobie prawdy – poza wszystkie swoje wyobrażenia oraz wcześniejsze osądy na swój temat. Prawdziwa Jaźń musi być w tobie, skoro Miłość stworzyła cię Miłością. I możesz odnaleźć tę Jaźń w swoim umyśle.

W razie potrzeby powtarzaj dzisiejszą ideę, zastępując nią rozpraszające myśli. Jeżeli uznasz, że to nie wystarcza, dodaj do niej inne myśli związane z prawdą o tobie. Być może sięgniesz jeszcze dalej i po krótkiej chwili, w której odejdą wszystkie myśli, dojdziesz do świadomości płomiennego światła, w którym rozpoznasz swoją Jaźń stworzoną przez Miłość. Niezależnie od tego, czy, w twoim mniemaniu, udało ci się to, czy też nie, bądź pewien, że zrobisz dziś naprawdę dużo, aby przybliżyć do siebie tę świadomość.

Dzisiejsza myśl bardzo ci pomoże, jeśli będziesz ją często powtarzał. Musisz słyszeć prawdę o sobie jak najczęściej, ponieważ jesteś całkowicie pochłonięty fałszywymi wyobrażeniami o sobie. Największe korzyści odniesiesz przypominając sobie, co najmniej cztery lub pięć razy na godzinę, że Miłość stworzyła cię Miłością. I usłysz w tym prawdę o sobie.

W czasie krótszych ćwiczeń spróbuj zrozumieć, że nie mówi ci tego słaby wyobcowany głos, lecz Głos Boga, przypominający ci o twym Ojcu i o twojej Jaźni. Jest to prawdziwy Głos, który zastępuje to wszystko, co mówi o tobie ego, prostą prawdą o Synu Bożym. Zostałeś stworzony przez Miłość na Jej podobieństwo.


Lekcja 68

Miłość nie żywi żalów.

Miłość stworzyła cię Miłością, a więc gdy żywisz żal, nie znasz swojej Jaźni. Żywiąc żal, zapominasz, kim jesteś. Żywiąc żal, postrzegasz siebie jako ciało. Gdy masz jakikolwiek żal, pozwalasz, aby ego kierowało twoimi myślami i w ten sposób skazujesz ciało na śmierć. Być może wciąż nie zdajesz sobie sprawy, co dzieje się z twoim umysłem, gdy podtrzymujesz żale: wydajesz się oddzielony od swego Źródła i zupełnie do Niego niepodobny. I jednocześnie wierzysz, że twoje Źródło jest podobne do ciebie, takim jakim sądzisz, że się stałeś, albowiem nikt nie może sobie wyobrazić swego Stwórcy inaczej niż siebie.

Twoja Jaźń sprawia wrażenie, jakby była pogrążona we śnie i odcięta od Jaźni, która wciąż pozostaje świadoma Swego podobieństwa do własnego Stwórcy. Zaś część twojego umysłu, zajmująca się snuciem złudzeń we własnym śnie, stwarza wrażenie przebudzonej. Czy trzymanie się żalów może być tego przyczyną? Ależ oczywiście! Każdy, kto podtrzymuje żale, zaprzecza, że został stworzony przez Miłość, i będąc pogrążony we śnie o nienawiści, boi się własnego Stwórcy. Któż może śnić o nienawiści i nie bać się Boga?

Z całą pewnością ci, którzy żywią żale, zmienią definicję Boga na swój własny obraz, choć nie ma wątpliwości, że Bóg stworzył ich na Swoje podobieństwo i zdefiniował jako część Siebie. Z całą pewnością ci, którzy żywią żale, będą czuć się winni, choć nie ma wątpliwości, że ci, którzy przebaczają, odnajdą pokój. Z całą pewnością ci, którzy żywią żale, zapomną, kim są, choć nie ma wątpliwości, że ci, którzy przebaczają, będą pamiętać.

Gdybyś uwierzył, że to wszystko jest prawdą, czy nie zrezygnowałbyś ze swoich żalów? Być może myślisz, że nie dasz rady od nich się uwolnić. Jednak zależy to tylko od motywacji. Dzisiaj spróbujemy uświadomić sobie, jak byś się czuł bez nich. Jeśli ci się powiedzie, choćby w niewielkim stopniu, już nigdy nie będziesz miał problemu z motywacją.

Rozpocznij dzisiejsze dłuższe ćwiczenie od przypomnienia sobie tych wszystkich ludzi, do których, twoim zdaniem, czujesz najgłębsze żale. Większość z nich odnajdziesz całkiem łatwo. Następnie pomyśl o tych pozornie mniejszych żalach do osób, które lubisz lub może myślisz, że kochasz. Powinieneś dość szybko zrozumieć, że nie ma nikogo, do kogo nie żywisz jakiegoś żalu. Takie postrzeganie spowodowało, że zostałeś całkiem sam we wszechświecie.

Postanów teraz, że w każdym człowieku, który przyszedł ci na myśl, rozpoznasz swojego przyjaciela. Powiedz po kolei do każdego z nich:

Chcę zobaczyć w tobie mego przyjaciela.

W ten sposób przypomnę sobie,

że jesteś częścią mnie,

i rozpoznam, kim jestem.

W czasie pozostałej części ćwiczenia spróbuj zobaczyć, że żyjesz w całkowitej zgodzie ze wszystkim i wszystkimi, że świat jest bezpieczny, ponieważ ochrania cię i kocha, i ty go również kochasz. Postaraj się poczuć opiekę, która cię otacza, podtrzymuje i unosi się nad tobą. Spróbuj uwierzyć, choćby na krótką chwilę, że nic nie może cię w żaden sposób zranić. Na zakończenie ćwiczenia powiedz:

Miłość nie żywi żalów.

Gdy tylko uwolnię wszystkie moje żale,

będę wiedział, że jestem całkowicie bezpieczny.

Podczas krótkich okresów praktyki używaj dzisiejszej myśli od razu, gdy pojawi się jakakolwiek myśl o żalu do kogoś innego, obecnego fizycznie lub nie. Ćwiczenia te powinny przyjąć taką formę:

Miłość nie żywi żalów.

Nie będę zdradzał swojej Jaźni.

Dodatkowo, powtórz główną myśl kilka razy na godzinę w następującej formie:

Miłość nie żywi żalów.

Zapomnę o wszystkich żalach,

rozpoznam swoją Jaźń i przebudzę się w Niej.


Lekcja 69

Moje żale zasłaniają we mnie światło świata.

Nikt nie może zobaczyć tego, co ukrywają twoje żale. A ponieważ te żale zasłaniają w tobie światło świata, wszyscy pozostają w ciemnościach, a ty wraz z nimi. Gdy tylko podniesiesz zasłonę żalów, zostaniesz uwolniony, a oni razem z tobą. Daj teraz swoje zbawienie temu, który stał przy tobie, gdy byłeś w piekle. Jest on twoim bratem w świetle świata, które zbawia was obu.

Spróbujmy dzisiaj ponownie dotrzeć do światła w tobie. Zanim to zrobimy podczas dłuższego ćwiczenia, poświęćmy kilka minut na zastanowienie się nad celem naszych starań: usiłujemy – dosłownie – połączyć się ze zbawieniem świata. Próbujemy spojrzeć, hen daleko, poza ciemną zasłonę, która ukrywa zbawienie. Próbujemy podnieść tę zasłonę i zobaczyć, jak łzy Bożego Syna znikają w świetle słońca.

Rozpocznijmy dzisiaj nasze dłuższe ćwiczenie z pełną świadomością, że rzeczywiście tak się dzieje, oraz z prawdziwą determinacją, by dotrzeć do tego, co dla nas najcenniejsze. Zbawienie jest naszą jedyną potrzebą. Nie mamy tu żadnego innego celu ani żadnej innej funkcji do spełnienia. Nauka zbawienia jest naszym jedynym celem. Zakończmy dziś to odwieczne poszukiwanie, odkrywając w sobie światło. I pokażmy je, aby każdy, kto szuka razem z nami, mógł je zobaczyć i poczuć radość.

Zamknij oczy i spróbuj w ciszy oczyścić swoją świadomość ze wszystkiego, co zwykle ją wypełnia. Wyobraź sobie, że twój umysł jest ogromnym kręgiem otoczonym warstwą ciężkich, ciemnych chmur. Widzisz jedynie chmury, ponieważ wydajesz się stać gdzieś daleko, poza kręgiem.

Stojąc w tym miejscu nie widzisz powodu, by uwierzyć, że za tymi chmurami kryje się olśniewające światło. Chmury zdają się jedyną rzeczywistością. Wydaje się, że nie ma niczego poza nimi. Dlatego nawet nie próbujesz przez nie przejść ani wyjść ponad nie, a tylko w ten sposób mógłbyś się przekonać, że są one ulotnym złudzeniem. Lecz podejmiemy tę próbę dzisiaj.

Gdy już rozważysz znaczenie tego, co robisz dla siebie i dla świata, spróbuj się całkowicie wyciszyć, pamiętając jedynie o tym, jak bardzo chcesz w tym momencie dotrzeć do światła w sobie. Podejmij decyzję, że przenikniesz przez chmury. W myślach wyciągnij rękę i dotknij ich. Rozsuń je dłonią, a gdy będziesz przez nie przechodził, poczuj jak delikatnie muskają twoje policzki, czoło, powieki. Naprzód! Chmury nie mogą cię zatrzymać.

Jeśli wykonasz to ćwiczenie prawidłowo, to będziesz miał wrażenie, jakbyś był unoszony i prowadzony do przodu. Cała moc wszechświata wesprze twój drobny wysiłek i niewielką determinację, a sam Bóg podniesie cię z ciemności do światła. Teraz zgadzasz się z Jego Wolą. Musi ci się udać, ponieważ twoja wola jest Jego Wolą.

Zaufaj dziś swemu Ojcu. Bądź pewny, że cię usłyszał i ci odpowiedział. Być może nie rozpoznajesz jeszcze Jego odpowiedzi, lecz możesz być pewny, że została ci dana i że ją otrzymasz. Postaraj się nie stracić tej ufności, gdy będziesz próbował przedostać się przez chmury do światła. Nie zapominaj, że nareszcie łączysz swoją wolę z Wolą Boga. Pamiętaj, że to, czego się podejmujesz razem z Bogiem, musi się powieść. Niech moc Boga działa teraz w tobie i przez ciebie, tak aby dokonała się Jego Wola oraz twoja.

Podczas krótszych ćwiczeń, które powinieneś robić jak najczęściej, ze względu na znaczenie dzisiejszej myśli dla ciebie i twojego szczęścia, przypominaj sobie, że żale nie dopuszczają światła świata do twojej świadomości. Przypominaj sobie również, że nie pozostajesz sam w swoich poszukiwaniach światła i że wiesz, gdzie go szukać. Użyj więc następujących słów:

Moje żale zasłaniają we mnie światło świata.

Nie mogę widzieć tego, co ukryłem.

Ale chcę, aby zostało mi to objawione

dla mojego zbawienia i dla zbawienia świata.

Gdyby kusiło cię, by mieć dzisiaj do kogoś jakiś żal, powiedz po prostu:

Jeśli będę żywił ten żal,

to nie zobaczę światła świata.

 


Lekcja 70

Moje zbawienie pochodzi ode mnie.

Wszystkie pokusy, których doświadczasz, wynikają z niewiary w dzisiejszą myśl. Zbawienie wydaje się przychodzić z najróżniejszych stron, tylko nie od ciebie. Podobnie jest ze źródłem winy. Nie dostrzegasz, że zarówno wina, jak i zbawienie są jedynie twoimi myślami. Jeśli uświadomisz sobie, że cała wina jest wyłącznie twoim wymysłem, to zobaczysz również, że wina i zbawienie znajdują się w tym samym miejscu. A gdy to zrozumiesz, będziesz zbawiony.

A oto „cena”, jaką poniesiesz, przyjmując dzisiejszą myśl: jest nią świadomość, że nic z zewnątrz nie może cię zbawić ani dać ci spokoju. Oznacza to również, że nic z zewnątrz nie może cię zranić, rozgniewać ani zakłócić twego spokoju. Dzisiejsza myśl czyni cię odpowiedzialnym za wszechświat, który jest twoim domem z powodu tego, czym jesteś. Tej roli nie możesz przyjąć połowicznie. I z pewnością zaczynasz sobie uświadamiać, że jej przyjęcie oznacza zbawienie.

Być może jednak wciąż nie rozumiesz, dlaczego rozpoznanie, że w tobie jest źródło winy, musi prowadzić do rozpoznania, że w tobie również zawiera się zbawienie. Bóg przecież umieszcza lekarstwo na chorobę tylko tam, gdzie może ono pomóc. Twój umysł działał odwrotnie. Bóg jednak chce, abyś został uzdrowiony, i dlatego pozostawił Źródło uzdrowienia w miejscu, w którym istnieje potrzeba uzdrowienia.

Natomiast ty próbowałeś robić coś przeciwnego: starałeś się na różne sposoby, choćby najbardziej przekłamane i wymyślne, oddzielić uzdrowienie od choroby, choć to dla niej zostało ono przeznaczone. Dzięki temu mogłeś dalej chorować. Zamierzałeś dopilnować, aby uzdrowienie się nie wydarzyło. Lecz Bóg zagwarantował, by się wydarzyło.

Uczymy się dzisiaj rozpoznawać, że Wola Boga i nasza są pod tym względem jednakowe. Bóg chce, abyśmy zostali uzdrowieni; i my również chcemy być zdrowi, ponieważ gdy chorujemy, jesteśmy nieszczęśliwi. Dlatego zaakceptowanie dzisiejszej myśli oznacza, że zgadzamy się z Bogiem. On nie chce, byśmy chorowali. I my również tego nie chcemy. On pragnie, byśmy zostali uzdrowieni. I my również tego pragniemy.

Dzisiaj jesteśmy gotowi przeprowadzić dwa dłuższe ćwiczenia, które powinny trwać od dziesięciu do piętnastu minut. Możesz wciąż sam decydować, kiedy w ciągu dnia wykonasz te ćwiczenia. Zastosujemy tę praktykę również w kilku kolejnych lekcjach. Byłoby wskazane, abyś wcześniej ustalał porę dnia do przeprowadzenia każdego ćwiczenia, a następnie trzymał się jej jak najściślej.

Rozpocznij te ćwiczenia od powtórzenia dzisiejszej myśli i dodaj do niej stwierdzenie, które świadczy o tym, że rozumiesz, iż zbawienie nie pochodzi z zewnątrz. Mógłbyś to ująć w następujący sposób:

Moje zbawienie pochodzi ode mnie.

Nie może ono przyjść z zewnątrz.

Następnie zamknij oczy i przeznacz kilka minut na przypomnienie sobie niektórych zewnętrznych spraw, w których szukałeś kiedyś zbawienia. Być może szukałeś go w innych ludziach, rzeczach, w różnych sytuacjach i wydarzeniach, czy też wyobrażeniach o sobie, które chciałeś urzeczywistnić. Zrozum, że tam go nie ma. I powiedz:

Moje zbawienie nie pochodzi od żadnej z tych rzeczy.

Moje zbawienie pochodzi tylko i wyłącznie ode mnie.

Spróbujmy teraz ponownie dotrzeć do światła w tobie, czyli do miejsca, gdzie znajduje się zbawienie. W chmurach, które zasłaniają ci światło, nie znajdziesz go, choć do tej pory właśnie tam go szukałeś. Lecz tam go nie ma. Jest ono ponad chmurami, w świetle. Pamiętaj, że zanim dotrzesz do światła, musisz przejść przez te chmury. Lecz pamiętaj również, że w tych kłębiących się chmurach, które sobie wyobrażasz, nie znalazłeś niczego trwałego ani też nie ziściłeś swych pragnień.

Zawiodły cię wszystkie iluzje zbawienia, więc na pewno nie chcesz w nich dłużej pozostać, by szukać na próżno jakichś bożków. Możesz z łatwością pójść dalej – do światła prawdziwego zbawienia. Spróbuj przejść przez te chmury w taki sposób, jaki najbardziej ci odpowiada. Jeśli ci to pomoże, wyobraź sobie, że trzymam cię za rękę i prowadzę. I z pewnością nie będzie to zwykła fantazja.

Podczas krótkich i częstych ćwiczeń przypomnij sobie, że zbawienie pochodzi od ciebie i nic, poza twoimi myślami, nie może zahamować twoich postępów. Nic z zewnątrz nie może ci przeszkodzić. Jesteś odpowiedzialny za swoje zbawienie. Jesteś odpowiedzialny za zbawienie świata. Powiedz zatem:

Moje zbawienie pochodzi ode mnie.

Nic z zewnątrz nie może mnie powstrzymać.

We mnie jest zbawienie świata i moje własne.

 


Lekcja 71

Tylko Boży plan zbawienia będzie działał.

Być może nie uświadamiasz sobie, że ego ułożyło plan zbawienia przeciwny do Bożego. A jednak właśnie w ten plan wierzysz. Ponieważ jest on przeciwieństwem boskich zamysłów, wierzysz również, że przyjęcie Bożego planu, w miejsce planu ego, oznacza potępienie. Brzmi to oczywiście niedorzecznie. Jednak po rozważeniu, na czym dokładnie polega plan ego, być może zobaczysz, że pomimo jego absurdalności, naprawdę w niego wierzysz.

Ułożony przez ego plan zbawienia koncentruje się na podtrzymywaniu żalów. Dowodzi on, że gdyby ktoś inny odezwał się lub zachował inaczej, gdyby jakieś zewnętrzne okoliczności lub wydarzenia zostały zmienione, byłbyś zbawiony. W ten sposób ciągle widzisz źródło zbawienia na zewnątrz siebie. Każdy żal jest jedynie twoim przekonaniem. Mówi on o tym, że byłbyś zbawiony, gdyby to lub tamto wyglądało inaczej. Zmiana sposobu myślenia, konieczna do zbawienia, jest więc wymagana od wszystkich i wszystkiego – z wyjątkiem ciebie.

Zgodnie z tym planem twoje zadanie sprowadza się do określenia, kto inny lub co innego musi się zmienić, jeśli masz być zbawiony. Według tego szalonego planu, każde postrzegane źródło zbawienia jest mile widziane, byleby nie działało. I choć dotąd zawsze ponosiłeś porażkę, kontynuujesz bezowocne poszukiwania, wciąż łudząc się, że istnieją podstawy, by pokładać nadzieję w innych miejscach i w innych rzeczach. Bo nadal myślisz, że z jakąś inną osobą będzie ci lepiej, lub że w innych okolicznościach odniesiesz większy sukces.

Taki właśnie plan twojego zbawienia ułożyło ego. Z pewnością rozumiesz, że pozostaje on w ścisłym związku z podstawową doktryną ego: Szukaj, ale nie znajduj. Cóż bowiem da ci większą pewność, że nie znajdziesz zbawienia, niż skoncentrowanie wszystkich swoich wysiłków na szukaniu go tam, gdzie go nie ma?

Boży plan zbawienia działa po prostu dlatego, że gdy podążasz za Jego wskazówkami, szukasz zbawienia tam, gdzie rzeczywiście się znajduje. Jeśli jednak masz odnieść sukces, obiecany ci przez Boga, to musisz wyrazić chęć, aby szukać tylko w tym miejscu. W przeciwnym razie będziesz dążył do dwóch celów, próbując realizować dwa diametralnie przeciwstawne plany zbawienia. W rezultacie doświadczysz zamętu i cierpienia, pogrążając się w rozpaczy i głębokim poczuciu niepowodzenia.

Jak możesz od tego uciec? W bardzo prosty sposób. Odpowiedzią jest dzisiejsza myśl. Tylko Boży plan zbawienia będzie działał. W tej kwestii nie może być mowy o żadnym prawdziwym konflikcie, ponieważ Boży plan nie ma alternatywy, która mogłaby cię zbawić. Tylko rezultat Jego planu jest pewny. Tylko Jego plan może się powieść.

Uczmy się dzisiaj rozpoznawać tę prawdę. I cieszmy się, że istnieje rozwiązanie dla konfliktu, którego rozstrzygnięcie wydawało się niemożliwe. Dla Boga wszystko jest możliwe. Będziesz zbawiony, ponieważ taki jest Jego plan, a on nie może zawieść.

Rozpocznij dwa dłuższe ćwiczenia przeznaczone na dzisiaj od rozważenia dzisiejszej myśli oraz rozpoznania, że składa się ona z dwóch części o równym znaczeniu dla całości: Boży plan twojego zbawienia będzie działał, a inne plany zawiodą. Nie pozwól sobie na przygnębienie czy gniew z powodu drugiej części tej myśli. Nie da się jej odłączyć od pierwszej. A właśnie ta pierwsza część ofiaruje ci całkowite uwolnienie od wszystkich obłąkanych prób i szalonych pomysłów wyzwolenia samego siebie. Przypomnij sobie, że prowadziły cię one do przygnębienia i gniewu. Lecz Boży plan zadziała, da ci radość i poprowadzi do uwolnienia.

Pamiętając o tym w trakcie pozostałej części dłuższego ćwiczenia, poprosimy Boga, aby objawił nam Swój plan. Spytaj Go bardzo konkretnie:

Co chcesz, abym zrobił?

Dokąd chcesz, abym poszedł?

Co chcesz, abym powiedział, i do kogo?

Resztę tego ćwiczenia powierz całkowicie Jego opiece i pozwól, aby powiedział ci, co masz zrobić zgodnie z Jego planem twojego zbawienia. On odpowie ci proporcjonalnie do twej gotowości, by usłyszeć Jego Głos. A więc słuchaj! Ważne, że robisz te ćwiczenia, bo już w ten sposób pokazujesz, że w jakimś stopniu jesteś gotowy słuchać. To wystarczy, abyś rościł sobie prawo do Bożej odpowiedzi.

W trakcie krótszych ćwiczeń powtarzaj często, że Boży plan zbawienia, i tylko Jego plan, będzie działał. Bądź dzisiaj czujny i odpowiadaj w taki oto sposób na wszelkie pokusy podtrzymywania żalów:

Żywienie żalów jest przeciwieństwem

Bożego planu zbawienia.

A tylko Jego plan będzie działał.

Staraj się przypominać sobie dzisiejszą myśl sześć lub siedem razy na godzinę. Nie ma lepszego sposobu na spędzenie pół minuty lub nawet mniej niż przypomnieć sobie o Źródle swojego zbawienia oraz zobaczyć Je w miejscu, gdzie rzeczywiście istnieje.

 


Lekcja 72

Podtrzymywanie żalów jest atakiem na Boży plan zbawienia.

Chociaż rozpoznaliśmy, że ułożony przez ego plan zbawienia stanowi przeciwieństwo Bożego planu, nie podkreślaliśmy jak dotąd, że jest on czynnym atakiem na Jego plan i umyślną próbą zniszczenia go. Atakując, przypisujesz Bogu cechy, które tak naprawdę są charakterystyczne dla ego, podczas gdy ego wydaje się przybierać atrybuty Boga.

Podstawowym pragnieniem ego jest zastąpienie Boga. Ego staje się fizycznym ucieleśnieniem tego pragnienia, które sprawia, że umysł wydaje się otoczony ciałem, oddzielony i samotny. Nie potrafi on nawiązać kontaktu z innymi umysłami, chyba że za pomocą ciała, które zostało wytworzone dla jego uwięzienia. Ograniczanie kanałów komunikacji jest słabą formą ich poszerzenia, lecz ego chce, abyś myślał inaczej.

Widać w tym wyraźnie próbę zachowania ograniczeń narzuconych przez ciało. Z kolei idea, że podtrzymywanie żalów jest atakiem na Boży plan zbawienia wydaje się nieco mniej oczywista. Przyjrzyjmy się jednak tym sprawom, które wywołują w tobie uczucie żalu. Czyż nie są one zawsze związane z ciałem? Jakaś osoba mówi coś, co ci się nie podoba. Robi ona coś, co budzi twoje niezadowolenie. I to zachowanie demaskuje jej wrogie myśli.

W tym momencie nie masz do czynienia z tą osobą. Bowiem interesuje cię jedynie to, co ona robi w ciele. A więc nie tylko odmawiasz jej pomocy w wyzwoleniu się z ograniczeń ciała, ale robisz wszystko, by ją z nim związać. Identyfikujesz ją z ciałem i twierdzisz, że stanowią jedno. W ten sposób atakujesz Boga, ponieważ jeśli Jego Syn jest tylko ciałem, to i On musi być również nim. Nie można bowiem sobie wyobrazić stwórcy niepodobnego do własnego stworzenia.

Jeżeli Bóg jest ciałem, to co oznacza Jego plan zbawienia? Cóż innego, jak nie śmierć? A zatem Bóg kłamie, próbując przedstawić siebie jako Twórcę życia, a nie śmierci. Jest On pełnym fałszywych obietnic oszustem, który w miejsce prawdy ofiaruje złudzenia. Pozorna rzeczywistość ciała sprawia, że takie wyobrażenie Boga staje się całkiem przekonujące. Taki wniosek rzeczywiście sam się nasuwa, jeżeli wierzysz w realność ciała. A przecież każdy twój żal dowodzi, że ciało jest prawdziwe. Gdy trzymasz się żalu, nie dostrzegasz prawdy o swoim bracie. Wzmacniasz tylko swe przekonanie, że jest on ciałem, i za to go potępiasz. Twierdzisz również, że śmierć go zbawi, a odpowiedzialnością za ten atak obarczasz Boga.

Na tę starannie przygotowaną arenę, gdzie wściekłe zwierzęta czatują na łup, gdzie nie ma miejsca na miłosierdzie – wkracza ego, by cię zbawić. Bóg dał ci ciało. Bardzo dobrze. Pogódźmy się z tym i bądźmy szczęśliwi. Skoro jesteś ciałem, nie pozwól, aby pozbawiono cię tego, co ciało proponuje. Weź tę odrobinę, którą możesz dostać. Bóg nie dał ci niczego. Ciało jest twoim ratunkiem, jedynym zbawicielem, śmiercią samego Boga.

Oto przekonanie, tak powszechne w świecie, który widzisz. Niektórzy, nienawidząc ciała, próbują je zranić i poniżyć. Inni kochają ciało, więc próbują je wielbić i wywyższać. Lecz dopóki ciało jest podstawą wyobrażenia, które masz o sobie, atakujesz Boży plan zbawienia, żywisz żal do Boga i Jego stworzenia. Zagłuszywszy w ten sposób Głos prawdy, nie powitasz Go jak Przyjaciela. Jego miejsce zajmuje wybrany przez ciebie zbawiciel. I on jest twoim przyjacielem, a Bóg – twoim wrogiem.

Spróbujemy dziś przerwać te bezsensowne ataki na zbawienie. Spróbujemy przyjąć zbawienie z radością. Do tej pory odwrócone do góry nogami postrzeganie rujnowało twój spokój. Utożsamiałeś się z ciałem, zaś prawdę widziałeś na zewnątrz siebie. Używałeś ograniczeń ciała, by nie dopuścić prawdy do swej świadomości. Teraz spróbujemy zobaczyć to inaczej.

Bóg umieścił w nas światło prawdy. Ciało jest na zewnątrz nas i nie musimy się o nie martwić. Naszym naturalnym stanem jest brak ciała. Gdy widzimy w sobie światło prawdy, postrzegamy siebie takimi, jakimi naprawdę jesteśmy. Wizja naszej Jaźni poza ciałem oznacza koniec ataku na Boży plan zbawienia i przyjęcie go. Zaś Jego plan wszędzie, gdzie go przyjęto, już został zrealizowany.

Naszym zadaniem podczas dzisiejszych dłuższych ćwiczeń jest uświadomienie sobie, że Boży plan zbawienia już się zrealizował. Możemy osiągnąć ten cel tylko przez zastąpienie ataku akceptacją. Atak na Boży plan uniemożliwia nam jego zrozumienie. Atakujemy coś, czego nie rozpoznajemy. Teraz spróbujemy wyzbyć się osądu i zapytamy, na czym polega Boży plan:

Czym jest zbawienie, Ojcze?

Ja nie wiem. Powiedz mi, abym mógł zrozumieć.

Następnie poczekamy w ciszy na Jego odpowiedź. Do tej pory atakowaliśmy Boży plan zbawienia, nie czekając na odpowiedź. Wykrzykiwaliśmy swe żale tak głośno, że nie słyszeliśmy Jego Głosu. Nasze żale zamykały nam oczy i zatykały uszy.

Teraz chcemy widzieć, słyszeć i uczyć się. Czym jest zbawienie, Ojcze? – Pytajcie, a otrzymacie odpowiedź. Szukajcie, a znajdziecie. Nie pytamy się dłużej ego, czym jest zbawienie ani gdzie je znaleźć. Pytamy się prawdy. Dlatego odpowiedź będzie prawdziwa.

Gdy tylko poczujesz, że przestajesz ufać i wierzyć w sukces, powtórz jeszcze raz pytanie i swoją prośbę, pamiętając, że pytasz nieskończonego Stwórcę nieskończoności, który cię stworzył na Swoje podobieństwo:

Czym jest zbawienie, Ojcze? Ja nie wiem.