Przydarzył mi się cud!

Oto historie ludzi takich jak Ty,
którzy doświadczyli cudu
i chcą się tym dzielić...

Piszcie do nas. Będziemy tu na bieżąco zamieszczać osobiste
przeżycia cudów, które dzieją się wszędzie wokół nas.

 
 
 
 
 

Kliknij tutaj, aby podzielić się z nami Twoją osobistą historią cudownej przemiany czy też jakiegokolwiek konkretnego cudu, który skrócił Twoją podróż do Domu.
Za Twoim pozwoleniem Twoja historia stanie się źródłem nadziei dla wielu...

 


 

 


Jestem wolna

Pragnę wyrazić moją wdzięczność i podzielić się radością z tego, że istnieje rozwiązanie. Uwolnienie od cierpienia, porażki, rozczarowania i monotonni, które towarzyszyły mojej ludzkiej egzystencji. Wszystkie moje próby znalezienia sprawiedliwości w tym świecie oraz pogodzenia wszechobecnych tutaj sprzeczności okazywały się daremne i nic nie było w stanie trwale mnie usatysfakcjonować. I wtedy zdarzył się cud. Została mi zaoferowana droga wyjścia. Droga wyjścia z miejsca, do którego nikt z nas nie przynależy i próbując utożsamić się z nim, skazuje siebie na ból.

Dzięki zastosowaniu treningu umysłu Kursu Cudów Jezusa Chrystusa dokonuje się nieustającą przemiana mojego umysłu z ciemności do świtała, z nicości do życia. Ku uświadomieniu sobie obecności miłości tu i teraz. I nic już nie jest takie, jakim było wcześniej. Choć dalej chodzę po polskich ulicach i robię zakupy w supermarkecie, wiem, że nie jestem stąd i że nie ma śmierci. Syn Boga jest wolny. Ja jestem wolna! Nie ma żadnego świata. To jest mój umysł. Jezus wskazał mi drogę poprzez swoje zmartwychwstanie i dał pomoc, abym i ja mogła zmartwychwstać. I każdego dnia rodzę się na nowo. To jest cud.

Magda

Na górę

 

 

 

 


Światło nadziei


Po kilku latach zażywania narkotyków i alkoholu, będąc na dnie rozpaczy usłyszałem w nocy głos. Było to doświadczenie dźwięku w którym rozpoznałem szansę na odmianę wszystkiego, co do tej pory uczyniłem.

Doświadczenie tej nocy sparaliżowało mnie. Postanowiłem zaufać głosowi, który mówił, że jeśli chcę, to mogę wszystko odmienić. Następnie zdecydowałem odstawić wszystkie używki. Kiedy podjąłem ten krok otrzymałem wszelką pomoc.

W najczarniejszej nocy pojawił się głos, pojawiło się światło zapewniające mnie, że istnieje rozwiązanie, że jest ktoś, kto może mi pomóc i ta pomoc jest spoza tych ram postrzegania. Nie wiem jak, ale wiem, że mój umysł został zdumiewająco odmieniony.

W najczarniejszej nocy pojawiło się światło, wiara i nadzieja.

Kilka chwil później dowiedziałem się, że to Jezus.

Dziękuję za te czarną noc. Dziękuję i proszę, opiekuj się mną zawsze, przemieniaj czarną noc w światło dnia.

Piotr

Na górę

 

 

 

 

 



Cud mojego życia


Odkąd pamiętam, to zawsze byłam konsekwentna w poszukiwaniu Prawdy i nie satysfakcjownowały mnie odpowiedzi uzyskane nawet od znakomitych autorytetów, jeżeli nie były moim pełnym udziałem, czy w jakikolwiek sposób były sprzeczne z tym, co mówiło mi wnętrze. Dlatego też musiałam najpierw spędzić sporo czasu zaliczając najrozmaitsze kursy oraz przeczytać mnóstwo inspirujących książek z tzw. ,,duchowej" dziedziny. Jednak wciąż coś nie dawało mi spokoju i wołało we mnie, że musi być coś więcej niż to, co jedynie odbierały moje zmysły. W końcu zdesperowana, poprosiłam, a właściwie wykrzyczałam o pomoc w tym, by zostało mi pokazane, czym jest ta nieuchwytna Prawda. Dosłownie po tygodniu na mojej drodze pojawili się Nauczyciele Kursu Cudów z USA. Kiedy spytałam ich, w jaki sposób mnie odnaleźli, to uzyskałam odpowiedź, że przecież ich wzywałam, i że to cud sprawił, że trafili prosto pod moje drzwi, prowadzeni przez światło. I tak zaczęła się moja nieustająca i najradośniejsza przygoda w moim życiu, kiedy to przesłanie Chrystusa zawarte w najwspanialszej księdze wszechczasów, w Kursie Cudów, diametralnie zmieniło moje postrzeganie, a co za tym idzie całe dotychczasowe życie.

Doświadczam cudów każdego dnia. Mogę jedynie dodać, że równie fantastyczny jest ciągły proces mojego uzdrowienia, który przebiega na wszystkich płaszczyznach. Współczesna medycyna już dawno temu skazała mnie na nieuniknioną śmierć, a ja dzięki mocy Chrystusa we mnie nie poddałam się zwątpieniu, tylko uwierzyłam, że u Boga nie ma rzeczy niemożliwych i uzdrowienie stało się moim udziałem. Zrozumiałam, że skoro Bóg jest Miłością, więc i ja również Nią jestem. I tak, z zalęknionej niegdyś osoby, poddającej się ciągłej depresji, przeistoczyłam się w radosną, szczęśliwą istotę, która po prostu wie, że nie ma się czego bać, gdyż nieustająco jestem podtrzymywana Miłością Boga.

Z dziękczynieniem dla wszystkich Nauczycieli, którzy stanęli na mojej drodze, zwłaszcza dla mojego syna, z Miłością i Światłem,

Olimpia

Na górę

 

 

 

 

 


Nie może się nie udać

Pamiętam Miłość i Doskonały Pokój. Wiedziałam, że jestem Miłością i otacza mnie miłość, którą widziałam w ludziach: rodzicach, przyjaciołach, mężu, dzieciach. Szczęścia i Miłości szukałam na zewnątrz, próbując zmienić świat i ludzi oraz zdobyć jak najwięcej pieniędzy, które miały być przepustką do wolności. Mojej miłości towarzyszył lęk przed jej utratą.

Miałam nadzieję, że moje siły, wytrwałość i determinacja wystarczą, aby osiągnąć cel. W Boga wierzyłam, ale nie liczyłam specjalnie na Jego pomoc. Polegałam tylko na sobie. Mimo dobrych intencji, doznawałam niepowodzeń w swoich staraniach . Poniosłam całkowitą klęskę finansową. Nie potrafiłam zapewnić pieniędzy na egzystencję swojej rodziny. Gdy życie mną potrząsnęło, stwierdziłam, że idę w złym kierunku. W moim życiu pojawiła się osoba, która przypomniała mi, że do swoich starań powinnam włączyć Boga. Zaczęłam kierować się ku Bogu i ku Światłu , które jest Miłością. Oprócz celów związanych z egzystencją, obrałam drugi cel - Bóg i dążenie ku Światłu i Prawdzie.

Zapragnęłam być szczęśliwa i miłość stała się najważniejsza w mym życiu. Miłości podporządkowałam wszystkie moje poczynania. To uczucie miłości spowodowało, że odnalazłam w mym życiu Jezusa z Jego Kursem Cudów. Teraz wiem, że mam tylko jeden cel - zbawienie, które da mi trwałe szczęście, bezpieczeństwo i spełnienie.

Jezus w Kursie Cudów daje szczegółowe i konkretne instrukcje, jak to osiągnąć. Wiem, że nie muszę martwić się o egzystencję i sama wymyślać, co robić, bo wszystko jest mi dane. Moim zadaniem jest słuchać Głosu Boga i zdać się na prowadzenie Ducha Świętego. Jezus jako starszy Brat jest dla mnie wzorem do naśladowania. Z takimi Pomocnikami nie może mi się nie udać zobaczenie prawdziwej rzeczywistości - domu mego Ojca . Idę tam i zabieram wszystkich moich braci, abyśmy radowali się i śpiewali Bogu Pieśń Miłości na wieczność.

Ewa

Na górę

 

 

 

 

 


Jestem życiem

Obudzenie w moim umyśle jest jak błysk lampy fotograficznej w całkowitej ciemności. Z jednym tylko wyjątkiem; światło nie zniknęło. Wiem, że było tam zawsze, że niemożliwe jest, aby go tam nie było, ponieważ otrzymałem Je od mego Ojca, gdy mnie stworzył, a wszystko co od Niego pochodzi jest wieczne. Tylko z jakiegoś niepojętego powodu zasłoniłem to światło, a mój umysł, którym jestem, ogarnęła ciemność. Owa ciemność nie jest rzeczywista, lecz ja dla siebie uczyniłem ją rzeczywistą. Wierzyłem, że ta ciemność jest światłem i cierpiałem pogrążony w bólu, miotałem się, atakowałem, broniłem i coraz mocniej przekonywałem się, że to nie może być tym, co Bóg dla mnie przeznaczył. Co ja takiego zrobiłem? Ja chcę żyć! Nie chcę cierpieć, nie chcę sprawiać innym bólu, nie chcę łez. Kim jestem, abym tego doświadczał? Nieźle się urządziłem. Ja tu cierpiący, Bóg tam w radości. Aha. Mam umrzeć. Ale tam też straszą, że jest jakieś piekło, że jakieś ognie, smoła, diabły. Niech to jasny dunder świśnie. Naprawdę nieźle się urządziłem.

Jednak to światło, którym mnie mój umiłowany Ojciec obdarzył, to światło we mnie, mówiło mi, że jest inny świat. Więc szukałem, aż stałem się gotowy zaakceptować inne rozwiązanie, spoza tej koncepcji świata, który postrzegałem. W tym momencie spotkałem Kurs Cudów , a właściwie to on mnie spotkał , jest odpowiedzią na moje wołanie o pomoc. I wtedy ten błysk w moim umyśle. To jest cud. To niewiarygodne, jak bezsensowne wyobrażenie siebie wytworzyłem, kiedy zestawiłem je z prawdą o mnie. Prawdą, która będąc aspektem mego Ojca, jest wieczna. Prawdą, że jestem Synem Bożym, takim jakim stworzył mnie Bóg, jestem Myślą w Jego Umyśle, pełny i doskonały, że nigdy nie opuściłem mego Ojca, bo myśl nigdy nie opuszcza swego źródła. To co myślałem, że jest rzeczywiste, nigdy się nie wydarzyło. Nie zrobiłem nic, za co powinienem siebie, czy kogokolwiek winić. Przebaczyłem sobie. Jestem na wieczność w Pokoju i Miłości mego Ojca . To jest prawda o mnie.

To co wydawało mi się prawdą, to tylko wspomnienie, sen o świecie, który dawno się skończył, lecz ja z jakiegoś niepojętego powodu, trwałem w tym wspomnieniu, śnie. To jest cud. Teraz, kiedy rozpoznałem prawdę o mnie, całkowite obudzenie za chwilę nastąpi. Jeszcze tylko uwolnię całkowicie to światło z wnętrza mojej Jaźni i połączę się z moim Ojcem. Mam w swym umyśle pamięć o tej świętej chwili, kiedy jako umysł, bez formy, poza czasem jestem przy moim Stwórcy w Pokoju i Miłości; w uczuciu, którego nie da się opisać ani wyrazić. Jest to stan błogości. To jest moje miejsce, to jest moje dziedzictwo. Idę do Domu - jestem w Domu; poprzez życie. Bo ja jestem życiem.

Wojtek

Email: Wojtekmiracles@gmx.de

Na górę